Przekonała się o tym firma, która chciała walczyć o zamówienie z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych na obsługę sytuacji nietypowych związanych z działalnością systemu bezpieczeństwa. Jej oferta została zwrócona bez otwierania. Zamawiający doszedł bowiem do wniosku, że złożono ją po terminie.
Termin na złożenie ofert upływał 21 października 2008 r. o godz. 9. Tymczasem na kopercie, w której znajdowała się sporna oferta, pracownik ZUS odnotował, że złożono ją o godz. 9.02. Te dwie minuty zadecydowały o tym, że zamawiający nie otworzył koperty, tylko wraz zawartością odesłał przedsiębiorcy.
Ten próbował kwestionować decyzję. Przekonywał, że w rzeczywistości oferta została złożona przed godziną 9, tylko pracownik ZUS wpisał nieprawdziwą informację w potwierdzeniu. Dowodem na to miała być adnotacja w księdze wejść i wyjść, z której wynika, że osoba z ofertą weszła do budynku o godz. 8.45. Wykonawca twierdził też, że to zamawiający powinien udowodnić, iż oferta rzeczywiście została przekazana po czasie.
Spór trafił do Krajowej Izby Odwoławczej. Ta zaś uznała, że oferta rzeczywiście wpłynęła po terminie. Zwróciła uwagę, że potwierdziła to sama osoba, którą ją przywiozła. W wykazie złożonych ofert podpisała ona adnotację, w której jako godzinę wpływu wpisano 9.02. To samo wynikało z dopisku na kopercie.
Skład orzekający doszedł do wniosku, że godzina wejścia pracownika do budynku nie ma znaczenia.