Znaki muszą być oceniane w całości, gdyż decyduje ogólne wrażenie, jakie wywołują na odbiorcy. A jest inne, gdy chodzi o znak Cool Woman i Cool Water – uznał Urząd Patentowy.
Szwajcarska firma Davidoff sprzeciwiła się rejestracji znaku Cool Woman. Przeciwstawiła swoje marki Cool Water: jedną chronioną w Polsce od 1991 r. oraz te zastrzeżone w trybie międzynarodowym i wspólnotowym. Pełnomocniczka firmy zarzuciła podobieństwo znaków przez użycie słowa „cool”.
– Marka Cool Water zdobyła światową renomę i poniosła ponadmilionowe wydatki na promocję i reklamę w Polsce w latach 2002 – 2004 – podkreślała podczas rozprawy w UP. Zarzuciła firmie z Katowic skorzystanie z tej renomy.
Znak Cool Woman polska firma zgłosiła do ochrony w 2004 r. na: perfumy, wody toaletowe, wodę lawendową i kolońską, dezodoranty (decyzja o rejestracji z 8 lipca 2005 r.).
– Nie ma ryzyka pomyłki. Nie widział go również UP, udzielając ochrony na ten znak. Słowo „cool” nie ma większej siły odróżniającej, występuje w wielu markach – twierdziła pełnomocniczka polskiej firmy. Podała, że w kl. 3 (na kosmetyki) w trybie madryckim zastrzeżono 26 znaków, a w trybie krajowym aż 38.
– Pozostałe elementy w znakach są czytelne dla kupujących. Pierwszy oznacza wodę, drugi kobietę i oba te słowa są dobrze znane polskim konsumentom – podkreślała. Zaznaczyła przy tym, że to marka Davidoff korzysta z renomy, a nie znaki Cool Water.
Kolegium ds. Spornych UP oddaliło sprzeciw szwajcarskiej firmy. – Słowo „cool” nie ma dominującego znaczenia, gdyż występuje w wielu zastrzeżonych markach. A przeciwstawione znaki, oceniane w całości, nie są na tyle podobne, aby istniało ryzyko pomyłki co do pochodzenia sygnowanych nimi towarów. Nie można zatem mówić o skorzystaniu z renomy znaków firmy Davidoff – podało w ustnym uzasadnieniu kolegium (sygn. sp. 441/06).
Decyzja nie jest prawomocna, przysługuje od niej skarga do WSA.