Pracodawcy muszą zatem, tak jak dotychczas, informować rady związkowe oraz konsultować z nimi pewne decyzje firmowe.
Zgodnie z zakwestionowanymi przepisami:
- reprezentatywna zakładowa organizacja związkowa lub reprezentatywne organizacje związkowe decydują o składzie osobowym rady pracowników. Decydują zarówno o powołaniu poszczególnych członków tego organu (art. 4 ust. 1), jak i o ich odwołaniu przed upływem kadencji; tylko gdy organizacje związkowe nie są w stanie się porozumieć się co do powołania i funkcjonowania rady pracowników, jej członków wybiera załoga, ale wyłącznie spośród kandydatów zgłoszonych przez reprezentatywne organizacje związkowe (art. 4 ust. 3);
- gdy u pracodawcy nie działała reprezentatywna organizacja i w związku z tym wyboru członków rady dokonała załoga, zostanie on powiadomiony na piśmie o objęciu go zakresem działania reprezentatywnej organizacji związkowej z podaniem liczby członków organizacji będących pracownikami; mandaty członków rady wybranych przez pracowników wygasają z mocy prawa po sześciu miesiącach od takiego powiadomienia (art. 4 ust. 5).
Ustawodawcę czeka duże wyzwanie, bo dotychczas według danych resortu pracy związkowych rad jest co najmniej czterokrotnie więcej niż tych wybranych przez załogi. Bardzo niskie, żeby nie powiedzieć marginalne, zainteresowanie powoływaniem rad w firmach nieuzwiązkowionych może doprowadzić do tego, że nieznaczne oddziaływanie ustawy na rynek pracy jeszcze się pogłębi.
Autor jest radcą prawnym w spółce Orłowski, Patulski, Walczak