Faktura VAT jest podstawowym, a często i jedynym dokumentem potwierdzającym dokonanie transakcji między podmiotami prowadzącymi działalność gospodarczą. Może się zdarzyć, że dokument ten stanie się źródłem poważnych kłopotów.
Przekonał się o tym przedsiębiorca prowadzący średniej wielkości warsztat mechaniczny. Stale potrzebował zarówno nowych narzędzi, jak i części do tych, które już posiadał. Zakupów dokonywał w zaprzyjaźnionej hurtowni. Przedstawiciel tej hurtowni dostarczał zamówione narzędzia, odbierał pieniądze i zostawiał faktury VAT. Na fakturach jako formę zapłaty wskazywano: zapłata gotówką.
Wkrótce hurtownię zamknięto. Po niespełna dwóch latach od zakończenia współpracy wniesiono przeciwko przedsiębiorcy powództwo o zapłatę. Właściciel hurtowni narzędzi żądał zapłaty za dostarczony towar. W trakcie procesu sądowego ustalono, że w początkowej fazie współpracy na fakturach widniał zwrot: zapłacono gotówką. Na pozostałych fakturach obok tego zapisu widniała adnotacja, że termin zapłaty ustalono na siedem dni. Przedsiębiorca nie zwrócił wcześniej na ten fakt uwagi.
Za zakupione narzędzia przedsiębiorca płacił bezpośrednio przedstawicielowi hurtowni na osobności w swoim biurze – w trakcie procesu przedstawiciel ten jednak temu zaprzeczył. Zgodnie z art. 6 k.c. to na przedsiębiorcy ciążyła konieczność udowodnienia, iż dokonał zapłaty za odebrane narzędzia. Pomimo podjętych starań, z racji braku świadków i dokumentów, nie był w stanie tego wykazać. Z tej też przyczyny na mocy orzeczenia sądu przedsiębiorca musiał dwa razy zapłacić za zakupione narzędzia.
Określenie formy zapłaty na fakturze nie stanowi dowodu na to, czy za towar zapłacono czy nie. Jak się przed tym zabezpieczyć? Choćby odręczna adnotacja przyjmującego gotówkę na fakturze VAT może okazać się niezwykle przydatna w trakcie procesu sądowego i pozwoli w efekcie uniknąć konieczności powtórnej zapłaty za zakupiony towar.