Gdyby strony ustaliły 2-miesięczne wypowiedzenie, to pierwsza połowa upływa z końcem pierwszego miesiąca wypowiedzenia.
W piątek 29 grudnia 2006 r. pracodawca złożył pani Agnieszce na piśmie wypowiedzenie zmieniające wraz z pouczeniem. Pracownica przepracowała 4 lata w tym zakładzie, a więc ma 3-miesięczny okres wypowiedzenia. 15 lutego 2007 r. odmówiła przyjęcia nowych warunków. Firma uważa, że ponieważ luty miał 28 dni, to pierwsza połowa okresu wypowiedzenia upłynęła 14 lutego. Według firmy panią Agnieszkę wiążą nowe warunki pracy, ponieważ złożyła oświadczenie w drugiej połowie miesiąca. Pracodawca myli się. Oświadczenie pracownicy jest skuteczne, bo złożyła je w pierwszej połowie miesiąca. Umowa o pracę rozwiązała się z końcem marca.
Pracodawcy mogą mieć często kłopoty, bo jeszcze inne zasady ustalania terminów obowiązują w szczególnych sytuacjach. Dotyczy to np. ciąży pracownicy czy trwania umowy o pracę. Przy przejściu zakładu pracy pracownicy w ciągu 7 dni mają potwierdzić, czy przyjmują, czy odrzucają proponowane warunki.
Zawarcie kolejnej umowy o pracę na czas określony oznacza zawarcie umowy na czas nieokreślony. Dzieje się tak, jeżeli poprzednio strony dwa razy zawarły umowę o pracę na czas określony na następujące po sobie okresy, a przerwa między rozwiązaniem poprzedniej a nawiązaniem kolejnej umowy nie przekroczyła jednego miesiąca (art.25§1 k.p.). Przy tym przepisie miesiąc musi mieć 31 dni. W orzecznictwie przyjęto bowiem, że przekroczenie jednego miesiąca w rozumieniu art. 25 k.p. następuje wtedy, gdy przerwa między rozwiązaniem poprzedniej a nawiązaniem kolejnej umowy o pracę trwa co najmniej 31 dni (wyrok Sądu Najwyższego z 15 lutego 2000 r., IPKN512/99).
Nieznajomość tej interpretacji może wpędzić pracodawcę w kłopoty. W roku kalendarzowym 5 miesięcy ma mniej niż 31 dni. Nawet jeżeli przerwa obejmie w całości taki krótszy miesiąc, ciągłość wymagana przez art. 25 k.p. zostaje zachowana. W rezultacie szef może nieświadomie zawrzeć z pracownikiem umowę o pracę na czas nieokreślony.
Pani Małgorzata zatrudniła się w firmie na podstawie umowy o pracę na czas określony (3 miesiące). Kiedy umowa rozwiązała się z upływem tego okresu, następnego dnia strony zawarły kolejną umowę na czas określony (3 miesiące). Druga umowa rozwiązała się z końcem stycznia 2007 r. 1 marca 2007 r. pani Małgorzata zawarła z tą samą firmą kolejną 3-miesięczną umowę. Z chwilą zawarcia tej ostatniej w rzeczywistości między stronami nawiązał się stosunek pracy na czas nieokreślony, ponieważ luty liczy mniej niż 31 dni.
Długość ciąży oblicza się specyficznie. Stosuje się tu miesiące księżycowe, z których każdy ma po 28 dni (wyrok Sądu Najwyższego z 5 grudnia 2002 r., IPK33/02). Może się zatem zdarzyć, że upłynęły już 3 miesiące księżycowe, ale nie minęły jeszcze 3 miesiące kalendarzowe.
Przy regulacjach związanych z ciążą trzeba więc równolegle stosować dwa systemy obliczania czasu: dla określenia długości ciąży - system oparty na miesiącach księżycowych, a dla pozostałych przypadków - ten bazujący na miesiącach kalendarzowych. Jest to o tyle ważne, że zgodnie z art. 177 § 3 k.p. umowa o pracę zawarta na czas określony, na czas wykonania określonej pracy lub na okres próbny przekraczający jeden miesiąc, która uległaby rozwiązaniu po upływie trzeciego miesiąca ciąży, przedłuża się do dnia porodu.
Pani Ewelina zatrudniła się na 3-miesięczny okres próbny od 2 stycznia do 31 marca 2007 r. W tym czasie zaszła w ciążę i 30 marca przedstawiła firmie zaświadczenie lekarskie z tego dnia o stanie ciąży. Lekarz stwierdził w nim, że 30 marca 2007 r. upłynął trzeci miesiąc księżycowy ciąży. W poniedziałek 2 kwietnia 2007 r. pracodawca nie dopuścił pani Eweliny do pracy. Według niego umowa terminowa nie przedłużyła się, gdyż 31 marca 2007 r. nie upłynął jeszcze trzeci kalendarzowy miesiąc ciąży. Pracodawca myli się, bo umowa terminowa pani Eweliny przedłuża się do dnia porodu.
Niekiedy umowa o pracę rozwiązuje się za wcześniejszym uprzedzeniem (art. 23§ 4 i art. 48 § 2 k.p.). Art.23 k.p. pozwala pracownikowi rozwiązać umowę za uprzedzeniem przy przejściu zakładu pracy na innego pracodawcę. Pracownik ma na to 7 dni. Z kolei art. 48 k.p. umożliwia rozwiązanie umowy za 3-dniowym uprzedzeniem wówczas, gdy sąd pracy przywrócił osobę do pracy u jednego pracodawcy, gdy tymczasem znalazła już ona zatrudnienie w innej firmie.
W art.231§4 k.p. skutek w postaci rozwiązania umowy może nastąpić jedynie w okresie 2 miesięcy od przejścia zakładu pracy lub jego części na nowego pracodawcę. Z kolei według art. 48 k.p. skutek ten może powstać w ciągu 7 dni od daty uprawomocnienia się wyroku przywracającego do pracy. Zarówno złożenie wypowiedzenia, jak i zastosowanie uprzedzenia powoduje rozwiązanie umowy o pracę.
Poza tym podobieństwem rozwiązanie umowy za uprzedzeniem to konstrukcja odmienna od rozwiązania za wypowiedzeniem, gdyż 7-dniowe uprzedzenie liczy się inaczej niż wypowiedzenie tygodniowe bądź wyrażone w dniach.
Dla określania biegu uprzedzenia nie stosuje się metody obliczania dni uwzględniającej tylko dni robocze, tak jak przy wypowiedzeniu liczonym w dniach.
Do obliczania biegu okresu uprzedzenia bierze się pod uwagę wszystkie dni kalendarzowe, czyli stosuje się ogólną metodę obliczania terminów z art. 111 k.c.
W poniedziałek 2 kwietnia 2007 r. nowy właściciel kupił firmę, w której pracował pan Władysław. We wtorek 3 kwietnia zatrudniony złożył nowemu pracodawcy oświadczenie, że rozwiązuje umowę o pracę za 7-dniowym uprzedzeniem. Stosunek pracy ustał również we wtorek, 10 kwietnia.
Gdy zakład pracy przechodzi na nowego pracodawcę, ten z dniem przejęcia zakładu pracy lub jego części musi zaproponować nowe warunki pracy i płacy pracownikom świadczącym dotychczas pracę na innej podstawie niż zwykła umowa o pracę, czyli np. na podstawie wyboru czy mianowania (art.23§5 k.p.) Firma ma wskazać co najmniej 7-dniowy termin, do którego tacy pracownicy powinni złożyć oświadczenie o przyjęciu lub odmowie przyjęcia proponowanych warunków.
Jeśli te warunki nie zostaną uzgodnione, to dotychczasowy stosunek pracy rozwiązuje się z upływem okresu równego okresowi wypowiedzenia. Liczy się go od dnia, w którym zatrudniony złożył oświadczenie o odmowie, lub od dnia, do którego mógł je złożyć. Wątpliwości może budzić to, że kodeks nie mówi tu o rozpoczęciu biegu wypowiedzeniu, ale o zastosowaniu okresu równego okresowi wypowiedzenia. Należy to rozumieć w ten sposób, że jeżeli w wyznaczonym terminie pracownik nie zaakceptuje nowych warunków, to z jego upływem automatycznie rozpoczyna bieg wypowiedzenie.
Art. 23§ 5 k.p. powoduje stosowanie dwóch systemów obliczania terminów. Bieg okresu na złożenie oświadczenia co do przyjęcia nowych warunków należy obliczać według art. 111 k.c. Z kolei bieg ewentualnego automatycznego wymówienia, które może wystąpić następczo, oblicza się zgodnie z zasadami stosowanymi przy wypowiadaniu umów o pracę.
Pani Anna przeszła do nowego pracodawcy, mając 2 lata zakładowego stażu pracy ze stosunku pracy na podstawie wyboru. Przejmujący zaproponował jej umowę o pracę na nowych warunkach. Dla ich przyjęcia w środę 4 kwietnia 2007 r. wyznaczył 10-dniowy termin, który odliczano od 5 do 14 kwietnia, tj. do soboty włącznie. W tym terminie pracownica nie dała odpowiedzi. Od 15 kwietnia szef zaczął odliczać miesięczne wypowiedzenie według art. 112 k.c. Wyszło mu, że umowa rozwiązała się 15 maja. Firma myli się. Umowa rozwiązuje się z końcem maja. Autor jest radcą prawnym