Rz: Jaki jest dziś polski rynek usług audytorskich?
Andre Helin:
Specyficzny, bo rozdrobniony. Tymczasem na świecie już od lat 60. jest widoczna integracja audytorów, zresztą dzisiejsze BDO to także efekt takich połączeń. Celem fuzji od zawsze było tworzenie sieci mogącej obsługiwać klientów w skali globalnej albo przynajmniej w skali kilku krajów. Daje to także możliwość rozwoju narzędzi naszej pracy i metodologii, by odpowiadały standardom w różnych krajach. Tego oczekują coraz częściej także polscy klienci. Rozdrobnienie nie sprzyja dotrzymywaniu wymagań stawianych przez władze w ostatnim czasie. Klienci mają zwykle dość złożone problemy, wymagające udziału także doradcy podatkowego czy prawnika. Gdy się rozwijają, wzrastają też oczekiwania banków, które udzielają im kredytów. Krótko mówiąc, domagają się bardziej szczegółowych sprawozdań finansowych, coraz częściej sporządzanych według międzynarodowych standardów. Dlatego właśnie firmy audytorskie powinny się konsolidować, by rozwijać się razem z klientem.
To dlaczego ta konsolidacja przebiega tak powoli?
Być może dlatego, że biegły rewident to wolny zawód, podobnie jak np. adwokat. A to już trochę kwestia ludzkich charakterów. Sporo tu osób przyzwyczajonych do pracy indywidualnej, sceptycznych wobec współdziałania w zespole. Łączenie jest szczególnie trudne wśród małych firm, których właściciele są niezależnymi kierownikami i jednoosobowo decydują o losach firmy. W wielu przypadkach trudno by było o „chemię" między nimi, gdyby mieli połączyć siły. Jeśli do konsolidacji nie dojdzie, to niewykluczone, że za kilka lat na rynku zostanie może dziesięć firm audytorskich, które opanują rynek, ponieważ będą miały ofertę w pełni odpowiadającą jego wymaganiom. Oczywiście konsolidacja, o której mówię, też ma swoje granice. W zbyt dużych firmach korzyść z ekonomiki skali bywa pomniejszana przez trudności w zarządzaniu molochem.