Przedsiębiorca występujący do ZUS o interpretację przepisów ubezpieczeniowych musi bardzo uważać, o co i jak pyta. Nawet korzystna dla niego decyzja nie zawsze jest gwarantem skutecznej ochrony w czasie kontroli. Jak to możliwe?
ZUS związany jest wydaną interpretacją tylko w granicach opisanego stanu faktycznego ?i prawnego przedstawionego przez przedsiębiorcę we wniosku. Jeśli ten zatai pewne fakty albo nieprecyzyjnie je opisze, organ rentowy wyda decyzję po jego myśli. Jednak składkowe oszczędności zamienią się w dług , gdy podczas kontroli inspektor dopatrzy się nieścisłości w opisanym we wniosku stanie faktycznym.
Zasady wydawania interpretacji działają na niekorzyść również tych przedsiębiorców, którzy popełnią błąd z nieświadomości lub niewiedzy. Organ rentowy ustosunkowuje się bowiem do stanu faktycznego, nie zagłębiając się w prawidłowość jego opisu. Jeśli biznesmen użyje np. złego sformułowania, może to zaważyć na tym, że ZUS-owska odpowiedź nie będzie miała zastosowania w jego sprawie. On jednak o tym nie będzie wiedział, a wręcz przeciwnie – utwierdzi się w przekonaniu, że postępuje prawidłowo. Tym bardziej zaskoczy go wtedy wynik kontroli ZUS, gdy organ zweryfikuje i podważy stan faktyczny opisanej sprawy. Wówczas stara rzymska maksyma, że nieznajomość prawa szkodzi, może stać się bardzo aktualna.
Aby uniknąć takich sytuacji, ZUS powinien w miarę możliwości korygować przedsiębiorców, którzy z niewiedzy niewłaściwie opisali stan faktyczny we wniosku. Inaczej takie interpretacje będą ich wprowadzały w błąd. Bezrefleksyjnie udzielona odpowiedź może stać się przyczyną kłopotów przedsiębiorcy – mówi Mirosław Łabanowski, radca prawny z kancelarii LexConsulting.
Bywa i tak, że przedsiębiorca, chcąc za wszelką cenę zaoszczędzić na składkach, świadomie wybiera rozwiązania prawne, które co prawda dają takie możliwości, ale nie ?w ich, konkretnej sytuacji. ?W poszukiwaniu tzw. optymalizacji składkowej zawierają np. bezskładkowe umowy o dzieło tam, gdzie powinno być zawarte zlecenie. Wielu przedsiębiorców nagina też rzeczywistość, zawierając fikcyjne umowy w innym państwie, aby nie podlegać polskim ubezpieczeniom. Widać to szczególnie na przykładzie Słowacji.