Niezależnie od postępowania o podleganie ubezpieczeniu społecznemu ubezpieczony, który chce uzyskać prawo do zasiłku, powinien wystąpić z wnioskiem o wypłatę świadczenia. W przeciwnym razie straci do niego prawo.
Zgodnie z art. 67 ustawy z 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (tekst jedn. DzU z 2014 r., poz. 159) roszczenia o wypłatę zasiłku chorobowego, wyrównawczego, macierzyńskiego oraz opiekuńczego przedawniają się po sześciu miesiącach od ostatniego dnia okresu, za który zasiłek przysługuje.
Mimo że przepis mówi o przedawnieniu, zarówno doktryna, jak i orzecznictwo wskazują, że w tej sytuacji mamy do czynienia z wygaśnięciem roszczenia. Stosunek ubezpieczenia społecznego różni się bowiem od stosunków cywilnoprawnych. Nie można zatem zastosować tu przepisów kodeksu cywilnego, zgodnie z którymi dłużnik po upływie określonego terminu może się powołać na zarzut przedawnienia. Niestety, oznacza to negatywne konsekwencje dla ubezpieczonych.
Kiedy roszczenia się przedawniają? Najczęściej wtedy, gdy ZUS wszczyna postępowanie kontrolne, kwestionując podleganie ubezpieczeniu społecznemu. Czekając na rozstrzygnięcie ZUS, ubezpieczeni pozostają bierni. To błąd, ponieważ nawet jeśli w toku postępowania okaże się, że ubezpieczonemu przysługiwało prawo do świadczenia, upływ czasu powoduje, że ZUS nie będzie musiał go już wypłacić. Termin przedawnienia jest bardzo krótki – zaledwie sześciomiesięczny. Natomiast termin trzyletni przewidziany jest tylko wtedy, gdy niewypłacenie zasiłku w całości lub w części było następstwem błędu płatnika składek.
W obronie ubezpieczonych nie staje także Sąd Najwyższy. W wyroku z 6 grudnia 2012 r. (I UK 324/12) SN odmówił racji ubezpieczonej, która wystąpiła o wypłatę zasiłku macierzyńskiego dopiero po zakończeniu sporu sądowego o podleganie ubezpieczeniu społecznemu.