. Zgodnie z nim pracownik uprawniony do urlopu wychowawczego może złożyć pracodawcy wniosek o obniżenie jego wymiaru czasu pracy do nie niższego niż połowa pełnego wymiaru czasu pracy w okresie, w którym mógłby korzystać z takiego urlopu. To oznacza, że udogodnienia tego nie mają ci, którzy są zatrudnieni na pół etatu lub na jeszcze mniejszą jego część.
Ci natomiast, którzy mogą zdecydować się na to rozwiązanie, mają 12-miesięczną pewność źródła dochodów. Chyba że dojdzie do likwidacji, upadłości firmy czy zwolnień grupowych lub sam zatrudniony swoim postępowaniem narazi się na dyscyplinarkę. W tych wyjątkowych wypadkach wolno rozstać się z osobą w obniżonym etacie.
Sąd Najwyższy przeczy jednak temu, że zakaz zwolnienia z pracy zatrudnionych w mniejszym wymiarze przez okres urlopu wychowawczego (najwyżej przez rok) jest bezwzględny. W wyroku z 12 maja 2011 r. (II PK 6/11) SN przyznał, że niektóre przepisy wykluczają tę ochronę, np. art. 24113 i art. 772 § 5 k.p. Zgodnie z tymi regulacjami zmodyfikowane postanowienia regulaminu wynagradzania przewidujące obniżki zakład wdraża w życie na mocy wypowiedzeń bądź porozumień zmieniających, które wolno dać wszystkim pracownikom, nawet tym szczególnie chronionym.
Dodatkowe zajęcie
Korzystając z częściowego etatu w macierzystej firmie, można też dorabiać np. na zlecenie czy o dzieło. Pracownik nie musi w tym wypadku opowiadać się pracodawcy ani szukać jego aprobaty na dodatkowy zarobek. To plusy takiego wyboru.
Minusem jest to, że gwarancja etatu trwa tylko przez 12 miesięcy. To oznacza, że dozwolone jest wręczenie wymówienia pracowitej mamie w pierwszym dniu po powrocie na pierwotny wymiar zatrudnienia.
Ale i tutaj jest pewna furtka dla zapobiegliwego rodzica. Spodziewając się wymówienia po skończeniu rocznej ochrony etatu, odpowiednio wcześniej może złożyć (na 14 dni przed jej zakończeniem) wniosek o klasyczny urlop wychowawczy. Ten ruch pracodawca musi zaakceptować.