Za czas niezdolności do pracy spowodowanej chorobą pracownikowi, który ukończył 50 rok życia, przysługuje wynagrodzenie chorobowe od pracodawcy przez łącznie 14 dni w roku kalendarzowym. Począwszy od 15 dnia niedysponowany nabywa prawo do zasiłku chorobowego z ubezpieczenia społecznego.
Pozostali pracownicy dostają wynagrodzenie chorobowe przez dłuższy okres, bo przez 33 dni w roku kalendarzowym, a potem dopiero państwowy zasiłek. Zarówno wynagrodzenie chorobowe, jak i zasiłek wynoszą 80 proc. podstawy wymiaru, a jeżeli choroba przypada w okresie ciąży, została spowodowana wypadkiem w drodze do lub z pracy bądź dotknęła dawców tkanek, narządów i komórek, to 100 proc.
W przypadku zasiłku jest jedna odmienność. Za okres pobytu w szpitalu wynosi on 70 proc. poborów (oprócz kręgu uprawnionych do 100-proc. świadczeń). I w tym właśnie tkwił problem, który skłonił ustawodawcę do zmiany [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=9F40739C3C0ED378C583E5FB51E0A83A?id=352798]ustawy z 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (DzU z 2010 r. nr 77, poz. 512, ze zm.[/link]; dalej ustawa zasiłkowa).
Otóż starsi pracownicy, tylko ze względu na wiek, szybciej otrzymywali niższy zasiłek za leczenie szpitalne niż ich koledzy przed pięćdziesiątką. Dlaczego? Ponieważ pracownik 50+, po przekroczeniu swojego 14-dniowego limitu choroby opłacanej wynagrodzeniem chorobowym, już od 15 dnia, w razie pobytu w szpitalu, miał niższy, 70-proc. zasiłek.
Tymczasem młodsza osoba, też przebywająca w szpitalu, pobierała jeszcze 80-proc. wynagrodzenie chorobowe, aż do wyczerpania 33-dniowego okresu. Dopiero od 34 dnia niezdolności przechodzi na zasiłek obniżony do 70 proc.