Wyjścia prywatne w godzinach pracy to w wielu firmach norma, ale korzystanie z tego rozwiązania musi odbywać się zgodnie z przepisami. A to, jak się okazuje, może nie być łatwe.
Problematyczne może być na przykład to, że – jak podkreśla Państwowa Inspekcja Pracy – takie prywatne wyjście nie stanowi okresu odpoczynku. To usprawiedliwiona nieobecność w pracy. Laikowi różnica może wydawać się nieistotna. Jest jednak ważna z punktu widzenia pracodawcy.
Nie ma bowiem znaczenia, że pracownik sam chciał i to on prosił, by po wcześniejszym wyjściu z pracy następnego dnia od razu odpracować takie zwolnienie i przyjść kilka godzin wcześniej niż zakłada grafik. Bo pracownik odpocząć musi. Przynajmniej 11 godzin. Pracodawca będzie więc musiał mu odmówić.
Czytaj więcej: