Możliwość zmiany formy zatrudnienia przez urzędnika bez pytania o zdanie pracodawcy, zatrudnionego i bez wyroku sądu to zły pomysł. Naszym zadaniem jest uwolnienie gospodarki i obywateli od nadmiernych regulacji i biurokracji. Znajdziemy lepsze sposoby ochrony pracowników – zapowiedział w mediach społecznościowych premier Donald Tusk. Czasu na poszukiwania pozostało jednak niewiele. Reforma Państwowej Inspekcji Pracy zastąpiła w KPO przymusowe oskładkowanie każdej umowy zlecenia. Decyzja premiera oznacza potrzebę przyspieszonych rozmów z Komisją Europejską. Kamień milowy A71G, dotyczący rynku pracy, miał bowiem zostać zrealizowany do końca 2025 r.
Czytaj więcej:
Reformę popierali związkowcy, sprzeciwiali się jej przedsiębiorcy. W Ocenie Skutków Regulacji projektu zmian ministerstwo podało, że w 2024 r. inspektorzy pracy skontrolowali 38,9 tys. umów cywilnoprawnych – zakwestionowali zaledwie 1,4 tys. umów zawartych w warunkach wskazujących na istnienie stosunku pracy (3,6 proc.). Według dostępnych danych skala problemu jest więc niewielka. Wymuszanie samozatrudnienia w miejsce etatu, zdaniem przedstawicieli biznesu, od dawna jest zjawiskiem marginalnym. Temperatura sporu wskazuje jednak na co innego. Komentarze rozgrzały internet.
Pozostaje tylko czekać na szczegóły nowych sposobów ochrony pracowników. Oby tylko lekarstwo nie okazało się gorsze od choroby.
Czytaj więcej:
Zapraszam do lektury Tygodnika Kadrowych.