Gościem Magazynu o Biznesie był Jakub Olipra, starszy ekonomista Credit Agricole, który omawiał wyzwania polskiego rynku żywności, w tym ponad 330 alertów RASFF nt. żywności z Polski, import do UE, ryzyko wzrostu cen żywności przez kolejny kryzys energetyczny. Ale też przyznał, że Polska z eksportem żywności świetnie sobie radzi, a nadwyżka w handlu żywnością sięga 20 mld euro, to jest 2 proc.
Patrząc na skalę produkcji żywności w Polsce, na liczbę zakładów produkujących żywność, to nie jest dużo – ocenia Jakub Olipra, starszy ekonomista Credit Agricole, który zaznacza, by nie straszyć konsumentów, bo na te 331 przypadków w RASFF składają się wszystkie powiadomienia, to nie jest zawsze szkło w słoiczku czy kawałki drutów, a czasem to nieznacznie przekroczone normy jakiegoś składnika, który nie jest niebezpieczny dla zdrowia, ale jest niezgodny z normami. – Czyli te alerty wskazują, że staramy się produkować tę żywność według najwyższych standardów i te standardy są sprawdzane, mamy tutaj system ostrzegania i z tego konsumenci powinni się tylko cieszyć, że jeżeli coś się dzieje, to jest to wykrywane – mówi Olipra.
Czytaj więcej:
W sektorze zbrojeniowym powinien być zaangażowany świat nauki, startupy i innowatorzy. To będzie budowało jego siłę.
Pro
Dodał jednak, że alert nt. kontroli mięsa z krajów Mercosur, w którym w marcu wykryto hormon progesteron, porusza ważny temat jakości importowanej żywności, ponieważ zdaniem eksperta, niepokojące jest, jeśli nieprawidłowości są wykrywane już w imporcie na relatywnie małą skalę. – Kluczowe jest to, aby odpowiednio kontrolować żywność, która napływa do Unii Europejskiej. I to nie chodzi jedynie o żywność z krajów Mercosur, ale też na przykład z Ukrainy i ogólnie z krajów spoza Unii Europejskiej. Jeżeli coś wpływa do Unii Europejskiej, tak samo jak nasi producenci muszą spełniać wyśrubowane wymogi dotyczące bezpieczeństwa i w tym systemie co jakiś czas rzeczywiście się pojawiają, no to na tej samej zasadzie ważne jest, żeby ten system był szczelny. Czyli by żywność wysyłana do Unii Europejskiej spełniała wymagania – mówił w programie Jakub Olipra i dodał, że to jest kluczowy moment dla systemu kontroli żywności importowanej do UE, bo "gdy prawo nie jest przestrzegane, to jest martwe, gdy UE nie jest w stanie wyegzekwować tych wyśrubowanych wymogów wobec zewnętrznych partnerów, to wtedy Mercosur rzeczywiście będzie jeszcze większym zagrożeniem dla branży".
Czytaj więcej:
Odporność na wstrząsy geopolityczne zbudujemy tylko poprzez uniezależnienie się od paliw kopalnych.
Pro
Czy grozi nam znowu wysoka inflacja żywności? Poprzedni kryzys energetyczny wywołany przez napaść Rosji na Ukrainę przyniósł też w efekcie błyskawiczny wzrost cen żywności, dziś mamy kryzys energetyczny spowodowany wojną w Iranie i blokadą cieśniny Ormuz. Czy grozi nam powtórka i znowu droga żywność?
– Nie ma wątpliwości, że natura szoku jest podobna, czyli mamy do czynienia ze wzrostem cen nośników energii i z punktu widzenia Unii Europejskiej szczególnie niepokojące są oczywiście ceny gazu – przyznał Olipra. Szok na rynku energii przelewa na rynek żywności kilkoma kanałami, przez bieżący wzrost kosztów produkcji, czyli wyższe ceny ropy naftowej czy gazu, a także przekierowanie surowców na rynek biopaliw zamiast na pasze, wreszcie, drogie ceny nawozów.
– Chciałbym trochę uspokoić konsumentów, ponieważ skala wzrostu cen gazu, z jaką mieliśmy do czynienia w 2021, w 2022 r. była nieporównywalnie większa niż obecnie. Jeżeli chodzi o ceny ropy naftowej, one nie oddziałują aż w tak silny sposób na rynek żywności, jak ceny gazu. Więc tutaj oczywiście to nie jest tak, że nie mamy presji na wzrost cen żywności, jeżeli ten szok by się utrzymał w kolejnych miesiącach, bo to też jest ważne, jeżeli ten szok byłby krótkotrwały, to byłaby szansa, by to wszystko się rozeszło po kościach – mówi Olipra.
Czytaj więcej:
– Gdy Polacy w naszym systemie kaucyjnym zderzyli się z rzeczywistością, to trudno się dziwić, że jest taka negatywna opinia – mówi posłanka Gabrie...
Pro
W uproszczeniu, im dłużej trwa szok, tym większy mamy problem w gospodarce. Dlatego informacja o porozumieniu na Bliskim Wschodzie i odblokowaniu Cieśniny Ormuz może automatycznie zmniejszyć presję na wzrost cen nośników energii, a w konsekwencji też presję na wzrost cen nawozów.
– Uważam, że jest jeszcze szansa, żeby ten kryzys nie podniósł nam istotnie cen żywności – ocenił ekonomista.
Rozmowa dotyczyła wyzwań na rynku żywności, ale – czy cokolwiek naprawdę dobrze się dzieje na rynku spożywczym?
– Mamy bardzo dobre wyniki w eksporcie żywności. Nadwyżkę w handlu artykułami rolno-spożywczymi już prawie na poziomie 20 miliardów euro. No to są bardzo dobre wyniki – mówi Jakub Olipra i wyjaśnił, że 20 mld euro to ponad 2 proc. naszego PKB. – Czyli to tak jak kiedyś wydawaliśmy 2,1 proc. na obronność, to jest mniej więcej taka skala, ile nam generuje właśnie nadwyżka eksportu rolno-spożywczego – mówił Olipra.
Czytaj więcej:
–Istnieje realny apetyt na stworzenie właśnie takiej spółki. Europejskie spółki mają ogromne trudności w skalowaniu i pozyskiwaniu kapitału prywatn...
Pro
By zrównoważyć tę dobrą wiadomość, dodał, że powstaje pytanie, jak długo będziemy w stanie utrzymać te przewagi w eksporcie, w czasie, gdy pomału kończą się nasze główne przewagi eksportowe, jak tania praca i tanie koszty produkcji, a w kolejce do rynku Europy czeka i Ukraina i kraje Mercosuru.
Jakie mogą być przyszłe przewagi polskiego sektora rolno-spożywczego, jakie przewagi można dziś wymyśleć albo je wypracować, albo doinwestować, by polska żywność dalej mogła być konkurencyjna albo atrakcyjna dla eksportu?
– Myślę, że ta ścieżka jest jedna i trochę nam pokazują tę ścieżkę inne kraje Europy Zachodniej, które były w podobnym miejscu, jak my obecnie. Czyli to, co musimy zrobić, to awansować w górę w ramach łańcuchów tworzenia wartości. Tak jak mamy łańcuch dostaw żywności, to my obecnie jesteśmy takim producentem surowców. Chodzi o to, żeby pójść jeszcze wyżej, żeby w większym stopniu przetwarzać surowce, budować marki rozpoznawalne i nie być jedynie dostawcą takiego commodity, tylko już dostarczać produkty o wyższym stopniu przetworzenia. Jednocześnie myślę, że ważne jest, żebyśmy nie stali w opozycji do zmian, które zachodzą w kontekście zielonej transformacji sektora, żebyśmy nie traktowali tych zmian jako zła koniecznego. Nie jesteśmy na tyle silni, żeby odwrócić te zmiany związane z zielonym ładem czy wymaganiami, które niesie legislacja unijna poprzez dyrektywy – mówił Olipra.