Zmiany klimatu to bezpieczeństwo energetyczne, ale też dostęp do wody, dla mieszkańców Polski, gospodarki, przyrody, energetyki. Gdy mamy w Polsce lato, w trakcie którego 600 gmin prosi mieszkańców o ograniczenie zużycia wody, bo mamy odnawialnych zasobów wodnych w Polsce około 1 tys. metrów sześciennych na mieszkańca, średnio kraje w Europie mają 8-9 tysięcy, gdy rolnik nie może szybko i niedrogo skorzystać z retencji, gdy ministrowie dyskutują, iż potrzebne są w Polsce centra danych, a przy ogłaszaniu ich powstania słowo woda nawet nie jest wspomniane, a to z wody te centra danych zużywać będą najwięcej i w momencie, gdy wybieramy lokalizację elektrowni atomowej i mamy na celowniku lokalizacje w zlewni Warty, na terenach już zagrożonych suszą, to znaczy, że coś tutaj jest strukturalnie nie tak – mówi Maciej Bukowski, dyrektor programu Energetyka i Odporność Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego, gość Magazynu o Biznesie, w rozmowie z red. Aleksandrą Ptak-Iglewską.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej:

PRO Mamy naprawdę mocny deficyt

Pro

W podcaście rozmawiamy – o jedynej debacie w Sejmie, którą jednak ominęli politycy, o skutkach zmian klimatu w Polsce i o liczonych w miliardach stratach, jakie już ponosimy przez niedostosowanie do zmian klimatu – przez susze, powodzie, czy zatrucie rzek, które spowodowały wprawdzie kopalnie, ale jednak złota alga rozwija się chętniej w wysokich temperaturach, a rzeki były ciepłe w wyniku fal upałów.

Wrześniową i jedyną do tej pory debatę w Sejmie nt. zmian klimatu marszałek Czarzasty otworzył, cytując słowa "oze-sroze". Choć marszałek celowo przypomniał słowa Przemysława Czarnka, który dla celów politycznych próbował wyśmiać inwestycje w odnawialne źródła energii, to jednak ten żart dość dobrze opisuje polskie podejście do przygotowań gospodarki do zmian klimatycznych. W debacie wzięli bowiem udział eksperci, ale już szerokim łukiem ominęli ją... politycy, choć debata celowo odbywała się w Sejmie.

Debata odbyła się, ponieważ po katastrofalnych upałach ostatniego lata w Polsce aż 80 naukowców, w tym z Polskiej Akademii Nauk, zaapelowało do marszałka Sejmu o nagłośnienie tego zagrożenia. Tymczasem – straty w rolnictwie po tegorocznej suszy i upałach zbliżają się do półtora miliarda złotych, które poniesie skarb państwa, wypłacając je rolnikom na wsparcie. Katastrofalna powódź w 2024 r. kosztowała ponad 11 miliardów złotych z 30 różnych instrumentów pomocowych. Ile kosztowała katastrofa ekologiczna na Odrze, skutek zasolenia rzek wodami kopalnianymi oraz wyższych temperatur samych rzek w wyniku suszy i upałów – dokładnego rachunku nie znamy, ale spółki górnicze szacowały inwestycje w odsalanie na 5 mld złotych.

Czytaj więcej:

PRO Gemra: Sytuację komplikuje, że będą różne OKI, oszczędnościowe, maklerskie

Pro

– Ten ogrom wiedzy, jaki został zaprezentowany w Sejmie, cierpi na tę operacjonalizację wiedzy – wskazał Bukowski. Z jednej strony mamy dezinformację klimatyczną, która działa prosto, ale skutecznie, by zasiać wątpliwości tam, gdzie jest to możliwe, natomiast przekaz oparty na wiedzy z trudem znajduje odbiorców.

Tymczasem zmiany klimatu wymagają pilnych działań, które zarówno pozwolą na spowolnienie tych zmian, czyli mitygację, jak i na adaptację, czyli dostosowania się do nowej rzeczywistości.

Fundacja przygotowała raport nt. bezpieczeństwa wodnego. – Nie sposób mówić o bezpieczeństwie państwa bez uwzględnienia bezpieczeństwa wodnego, a przez bezpieczeństwo wodne rozumiemy zarządzanie zasobami wodnymi w sposób taki, abyśmy byli w stanie realizować nasze cele gospodarcze w sposób zrównoważony, czyli nie na kredyt z wodą – mówi ekspert.