Spółdzielnia błędnie wyliczyła składniki wynagrodzenia pracownika przysługujące ?na podstawie regulaminu wynagradzania, zawyżając ?od stycznia do marca 2014 r. wypłatę od 20 do 60 proc. Wypłacano mu wynagrodzenie ?w zmiennej wysokości. W maju odkryto pomyłkę i wezwano etatowca do zwrotu 3200 zł. Ten w procesie wykazał, że do dnia otrzymania wezwania w całości wydał już wszystkie otrzymane pieniądze na utrzymanie rodziny. Sąd oddali powództwo pracodawcy.
Nie te zaliczki
Z problemem żądania zwrotu wynagrodzenia spotykają się ci szefowie, którzy płacą pensję zaliczkowo, ponieważ ostateczną należną kwotę wynagrodzenia określają na podstawie wyników pracy etatowców. W ostatnim dniu przepracowanego miesiąca zwykle trudno ustalić wysokość należnej wypłaty i dopuszcza się uregulowanie załodze zaliczek na poczet wynagrodzenia zwykle na koniec miesiąca. W tym systemie ?finalnie obliczone kwoty ?powinny być przelane niezwłocznie po ich ustaleniu, nie później niż do dziesiątego dnia następnego miesiąca. Udzieloną zaliczkę odejmuje się od kwoty wynagrodzenia obliczonej w miesięcznej liście płac. Bardzo łatwo więc tu o przelanie przez szefa zawyżonej zaliczki.
Sąd Najwyższy uważa, że nawet takie okoliczności nie pozwalają pracodawcy samodzielne potrącić zaliczki bez zgody pracownika. Według SN zaliczek wypłacanych na poczet przyszłego wynagrodzenia nie można bowiem mylić z tymi z art. 87 § 1 pkt 3 k.p. Ten przepis pozwala ująć pracownikowi zaliczki, które otrzymał na poczet wydatków pracodawcy (por. uzasadnienie wyroku SN z 4 sierpnia 1999 r., ?I PKN 191/99). Jeżeli szef ma zamiar potrącić z przyszłego wynagrodzenia tę jego część, która została wypłacona bez podstawy prawnej, musi przeprowadzić identyczną procedurę jak wtedy, gdy doszło ?do pomyłki – czyli uzyskać ?na to zgodę pracownika, a jeśli nie ma takiej akceptacji, wystąpić przeciwko etatowcowi na drogę sądową (wyrok SN ?z 24 lipca 2001 r., I PKN 552/00).
Inaczej jest natomiast wtedy, gdy zatrudniony ma pensję przelewaną z góry. W tym systemie założeniem jest to, że pracownik w stosunku pracy zrealizuje swoje wzajemne świadczenie, czyli będzie świadczył pracę, za która mu wcześniej zapłacono. Liczne powody – zarówno zależne, jak i niezależne od zatrudnionego, mogą mu uniemożliwić wywiązanie się ze swojego świadczenia. Jeśli zaś będzie nieobecny w pracy, nie występuje podstawa do wypłaty wynagrodzenia. Może to dotyczyć rozmaitych okoliczności, np. nagłego rozwiązania stosunku pracy, korzystania z urlopu bezpłatnego, dłuższej choroby itp. Takiemu pracodawcy kodeks pozwala bez uzyskiwania zgody etatowca odliczyć z kolejnego wynagrodzenia za pracę to, co wcześniej wypłacił, będąc zobowiązanym do tego przepisami określającymi terminy wypłaty wynagrodzeń (art. 87 § 7 k.p.). Trudności w odzyskaniu wypłaconej kwoty zrodzą się tylko wtedy, gdy stosunek pracy ulegnie już rozwiązaniu, co uniemożliwi dokonanie potrącenia z następnej pensji. W tej sytuacji szef będzie musiał wezwać pracownika do zwrotu, a gdy nie otrzyma odpowiedzi – wytoczyć mu proces.
O takich przypadkach należy pomyśleć wcześniej, szczególnie gdy do rozwiązania ma dojść za porozumieniem stron. Warto nawet uzależnić zgodę na taki tryb rozstania od dobrowolnego zwrotu przekazanej z góry pensji.