Pracodawca może wydać etatowcowi polecenie służbowe, aby wziął udział w szkoleniu związanym z pracą. Nie musi też – poza jednym przypadkiem – zawierać umowy szkoleniowej, nie mniej jest ona dla niego korzystna.
Wystarczy polecenie
Do podstawowych obowiązków etatowca należy sumienne i staranne wykonywanie pracy oraz stosowanie się do poleceń przełożonych, które jej dotyczą i nie są sprzeczne z przepisami prawa pracy albo umową o pracę. Obowiązek wykonywania dyspozycji pracodawcy lub osób działających w jego imieniu wynika z art. 100 § 1 k.p.
Kursy niezbędne do podjęcia zatrudnienia na nowym stanowisku mają bezpośredni związek z pracą i taki nakaz nie jest sprzeczny z przepisami. Oznacza to, że szef może zobowiązać podwładnego, aby je odbył, wydając mu polecenie służbowe. Jedną z form takiego polecenia może być wystawienie imiennego skierowania na szkolenie. Podwładny nie może natomiast odmówić wykonania polecenia pracodawcy, tym bardziej że to on finansuje edukację. Odmowa pozwala szefowi skorzystać ze środków dyscyplinujących z art. 108 k.p., tj. kary upomnienia albo nagany. Jeżeli pracownikowi nie odpowiada – z ważnych i uzasadnionych powodów – termin szkolenia, strony mogą określić inną jego datę.
Przydadzą się wzajemne ustalenia
Do kursów inicjowanych przez pracodawcę i takich mających związek z przyszłą pracą etatowca stosuje się przepisy kodeksu o podnoszeniu kwalifikacji zawodowych przez pracowników.
Zgodnie z art. 1034 k.p. obowiązek zawarcia pisemnej umowy szkoleniowej występuje tylko wtedy, gdy szef chce zobowiązać pracownika, aby pozostał w zatrudnieniu przez określony czas po zakończeniu dokształcania. Jeżeli nie ma takiego zamiaru, nie musi przygotowywać umowy szkoleniowej, choć żąda tego pracownik.