Widać to na przykład przy analizie sytuacji dwóch pracowników, którzy otrzymują wynagrodzenie za godziny nadliczbowe i nocne, ale tylko jeden z nich był ostatnio nieobecny w pracy.
Taki stan rzeczy spowoduje, że zatrudniony, który wypracował wszystkie dni robocze, w istocie otrzyma niższą odprawę, bowiem jej podstawa nie będzie uzupełniona. Na uzupełnienie może natomiast liczyć pracownik z odnotowaną absencją w pracy.
Uzupełniać czy nie
Identyczną dysproporcję widać, gdy porówna się sytuację dwóch pracowników otrzymujących periodycznie zmienne premie regulaminowe, a jeden z nich będzie nieobecny przez jakiś czas z przyczyn nieusprawiedliwionych. Część ekspertów sugeruje, by w takich okolicznościach zastosować funkcjonalną wykładnię regulacji traktującej o dopełnianiu podstawy ekwiwalentowej.
Tym samym zaleca, by nie uzupełniać podstawy w niektórych sytuacjach, tak by zapewnić równe traktowanie w zatrudnieniu. Jednak wykładnia językowa przepisów rozporządzenia urlopowego nie pozwala na modyfikację metody uzupełniania podstawy ekwiwalentowej. Z tego względu optuję za nieodstępowaniem od dopełniania składników płacowych. Jest to dla pracodawcy najbezpieczniejsze rozwiązanie, które nie da argumentu do zarzucenia mu działania niezgodnego z przepisami.
Długotrwała nieobecność podwładnego w pracy, obejmująca pełne miesiące, rodzi często wątpliwości, z jakiego okresu skalkulować ekwiwalentową podstawę. Może się przecież zdarzyć, że pracownik chorował nawet przez kilkanaście miesięcy, a przez to od dawna nie otrzymał żadnego składnika wynagrodzenia za pracę.