Pani Katarzyna, zatrudniona na umowę o pracę na cały etat, zmarła nagle w połowie października na atak serca. Z początkiem października nabyła prawo do nagrody jubileuszowej za 30 lat pracy, którą pracodawca miał wypłacić z ostatnim dniem tego miesiąca, obok pensji. Na jej pensję składało się wynagrodzenie zasadnicze oraz prowizja od obrotów. Oznacza to, że oba te składniki wynagrodzenia oraz nagroda jubileuszowa przechodzą na osoby najbliższe pani Katarzyny, a jeśli ich nie ma – na spadkobierców.
Pan Jan został zwolniony z pracy za wypowiedzeniem. A ponieważ jego zdaniem było ono nieuzasadnione, poszedł do sądu, domagając się przywrócenia do pracy. Śmierć nie pozwoliła mu jednak poznać rozstrzygnięcia sądu. W tej sytuacji jego najbliższa rodzina lub spadkobiercy mogą przekształcić jego żądanie w żądanie odszkodowania. I jeśli wygrają, pracodawca będzie musiał je wypłacić.
Pani Katarzyna z przykładu 1 miała męża i jedną 15-letnią córkę. To im, w równych częściach, pracodawca pani Katarzyny musi wypłacić bieżące wynagrodzenie zasadnicze i prowizję oraz nagrodę jubileuszową. Pierwszy składnik w wysokości wyliczonej do dnia śmierci pracownika, drugi – w wysokości wypracowanej do tego dnia, a nagrodę w wysokości ustalonej w dniu nabycia do niej prawa przez panią Katarzynę. Aby wypłacić obojgu uprawnionym członkom rodziny, pracodawcy wystarczy akt zgonu pracownika.
Pan Marian niespodziewanie zmarł na zawał. Nie miał żony, tylko dwie dorosłe już córki, którym nie przysługuje prawo występowania o rentę rodzinną. W związku z tym mogły one zwrócić się do byłego pracodawcy ojca o wypłatę jego wynagrodzenia dopiero po uzyskaniu sądowego postanowienia o nabyciu spadku.
Pani Janina, zatrudniona jako księgowa, przywłaszczyła sobie 20 tys. zł z pieniędzy należących do jej szefa. Zginęła w wypadku samochodowym, a pracodawca dowiedział się o nadużyciu. W tej sytuacji firma wystąpiła przeciwko spadkobiercom, tj. mężowi będącemu emerytem i dorosłej córce, którzy przyjęli spadek wprost (bez ograniczenia odpowiedzialności za długi), z żądaniem zwrotu tej kwoty. Ponieważ nie byli oni w stanie wykazać, że są w wyjątkowej sytuacji, która mogłaby ograniczyć ich odpowiedzialność za dług pani Janiny lub ją wyłączyć (wysoka emerytura, ponadprzeciętne zarobki, niemożność udowodnienia, że nie czerpali korzyści z przywłaszczonych pieniędzy), sąd nakazał spłatę tego długu.