Rz: W trakcie kampanii wyborczej wiele się mówi o konieczności uszczelnienia systemu podatkowego, a szczególnie o poprawie ściągalności zaległości podatkowych. Jakie kwoty mógłby odzyskać budżet?

Paweł Mazurkiewicz: W debacie publicznej od lat podnosi się kwestię ogromnej kwoty niezapłaconych i nieściągniętych zobowiązań podatkowych. Oczywiście ich ściągnięcie byłoby ogromnym zastrzykiem dla budżetu państwa. Według deklaracji polityków wartość niezapłaconych przez polskich podatników zobowiązań podatkowych sięga już nawet 50 mld zł. Problem polega jednak na tym, że nie wiadomo, do czego odnoszą się te liczby. Statystyka nie oddaje rzeczywistości.

Czy oznacza to, że raczej nie zasilą państwowej kasy?

Przede wszystkim należy zdefiniować, co rozumiemy przez pojęcie „zaległości podatkowe". Możliwe są różne sytuacje. Przede wszystkim mogą to być należności wynikające z deklaracji złożonych przez podatników, którzy popadli w kłopoty finansowe i nie mieli z czego zapłacić wynikającego z nich podatku. Najczęściej dotyczy to przedsiębiorców, którzy np. nie otrzymali zapłaty od kontrahenta i sami stanęli na krawędzi bankructwa. Do tej grupy zalicza się też podatników, którzy otrzymali decyzję o zapłacie podatku w wyniku kontroli skarbowej, ale z różnych przyczyn po prostu nie stać ich na zapłatę daniny.

Do drugiej grupy należy zaliczyć należności, które nigdy nie miały być zapłacone, ponieważ podatnicy są fikcyjni, a istniejące – nazwijmy to – statystycznie zobowiązania podatkowe powstały w wyniku działań przestępczych. Najczęściej pochodzą z faktur wprowadzonych do obrotu w efekcie działania tzw. karuzeli VAT-owskich albo wyłudzeń akcyzowych. W takich sytuacjach sieć podmiotów tworzy pozorne transakcje, które nie odzwierciedlają rzeczywistego obrotu towarami, ale mają na celu wyłudzenie pieniędzy np. z tytułu VAT. Trudno więc mówić o ściąganiu zaległości podatkowych, skoro są one fikcyjne, a organizatorzy i zarazem beneficjenci procederu pozostają z reguły nieuchwytni.

Reklama
Reklama

Między tymi grupami są fundamentalne różnice. Dopiero właściwa diagnoza obecnej sytuacji może się stać początkiem dyskusji o uszczelnieniu systemu podatkowego. Aby to zrobić, trzeba stworzyć realną ewidencję zaległości wobec budżetu i wskazać, które z nich są stracone. Skoro robią to przedsiębiorcy prowadzący księgi rachunkowe i dokonujący odpisów aktualizujących wartość należności handlowych, dlaczego nie mógłby tego robić fiskus?

Jaki powinien być kolejny krok? Jakie działania należy podjąć?

Wobec każdej z tych kategorii zaległych zobowiązań organy skarbowe powinny przyjąć inne procedury postępowania. W odniesieniu do działań przestępczych szczególnie istotne są procedury karne oraz rozbudowane działania prewencyjne. Można przyjąć już teraz, że rozwiązania stricte podatkowe (kontrole, obowiązki sprawozdawcze itp.) mogą być co najwyżej uzupełnieniem działań operacyjnych odpowiednich organów państwa. Żadne systemy kontroli podatkowych ani też ograniczenia administracyjne nie zastąpią w walce z dobrze zorganizowanymi gangami metod typowo policyjnych.

Dobitnym tego przykładem jest choćby podjęta w zeszłym roku próba walki z wyłudzeniami podatkowymi poprzez odmowy nadawania NIP spółkom zarejestrowanym w centrach outsourcingowych. To znakomicie utrudniło życie biznesowi i moim zdaniem nie miało żadnego wpływu na wyłudzenia podatków.

Zupełnie inne rozwiązania należy przyjąć dla przedsiębiorców, których zaległości wynikają z trudności w biznesie. Bezwzględna egzekucja prowadzi do ich – zwykle nieformalnego, tj. poza procedurami upadłościowymi i naprawczymi – bankructwa. Praktyka pokazuje, że drobny przedsiębiorca, który podlega egzekucji z tytułu zobowiązań publicznoprawnych, albo zaczyna działać w szarej strefie (w najlepszym wypadku wykorzystując do działalności powiązanego rodzinnie figuranta), albo wyjeżdża za granicę. Należy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy nie lepiej, by wciąż prowadził legalną działalność, zatrudniał pracowników i płacił podatki. Żeby tak się stało, warto rozważyć przynajmniej częściowe umorzenie takich zaległości oraz rozłożenie pozostałej kwoty na raty.

—rozmawiała Monika Pogroszewska