Przedsiębiorcy, którzy jeszcze nie mają kasy, muszą uważać na każdą transakcję.
– Limit uprawniający do zwolnienia z kas jest bardzo niski. Wynosi 20 tys. zł obrotu rocznie, a fiskus wlicza do niego także okazyjną sprzedaż – ostrzega Janusz Menkina, właściciel biura rachunkowego.
20 tys. zł wynosi roczny limit obrotów uprawniających do zwolnienia z kas rejestrujących
Przekonała się o tym lekarka, która od 14 lat prowadzi prywatny gabinet. Do tej pory nie przekraczała limitu, więc nie miała kasy. Sprzedała jednak za 23 tys. zł firmowy samochód. Ponieważ nabywcą była osoba fizyczna, fiskus nie miał wątpliwości, że musi kupić kasę i ewidencjonować w niej usługi medyczne (interpretacja Izby Skarbowej w Poznaniu, nr ILPP2/443-495/13-2/JK).
– Trzeba się też pilnować przy sprzedaży firmowego telefonu – dodaje Konrad Piłat, doradca podatkowy w kancelarii Kolibski Nikończyk Dec i Partnerzy. – Tu limit nie ma znaczenia. Nawet jeśli dostaniemy za aparat 100 zł, to i tak tracimy prawo do zwolnienia, chyba że sprzedamy go pracownikowi albo innemu przedsiębiorcy.
Ważne, komu sprzedajemy
Janusz Menkina dodaje, że problem z okazyjną sprzedażą mają nie tylko mali przedsiębiorcy mieszczący się do tej pory w limicie zwolnienia, ale i firmy z większymi obrotami, które na co dzień nie handlują z konsumentami.