Z art. 151 ordynacji podatkowej (dalej op) wynika, że osobom prawnym (a więc np. spółce z o.o. czy akcyjnej) oraz jednostkom organizacyjnym niemającym osobowości prawnej pisma doręcza się w lokalu ich siedziby lub w miejscu prowadzenia działalności – osobie upoważnionej do odbioru korespondencji.
Nie każdemu wolno przyjąć
Listonosz czy kurier albo pracownik skarbówki nie może zatem wymuszać odbioru i pokwitowania na pierwszym lepszym pracowniku spotkanym w siedzibie spółki. Taki pracownik nie powinien wręcz tego robić. W interesie przedsiębiorcy jest poinformowanie podwładnych, aby nie podpisywali czegokolwiek i komukolwiek.
Konieczne jest też wyznaczenie osoby, która takie pisma będzie odbierała i nie zapomni ich nam następnie przekazać (jej spóźnienie może bowiem oznaczać, że minie nam np. termin na przygotowanie odwołania od decyzji podatkowej, a ponieważ fiskus przyjmie, że została ona prawidłowo doręczona, trudno będzie uzasadnić wniosek o przywrócenie terminu do wniesienia odwołania).
Zwrócił na to uwagę WSA w Warszawie w wyroku z 27 lipca 2011 r. (III SA/Wa 610/11). Jego zdaniem zaniedbanie pracownika odbierającego korespondencję, „którego niewątpliwym skutkiem było niezłożenie odwołania od decyzji w wyznaczonym terminie, nie może stanowić okoliczności potwierdzającej brak winy skarżącej.
To skarżąca jako podmiot gospodarczy, posiadający osobowość prawną, odpowiada za działania i zaniechania swoich pracowników przed osobami trzecimi”.Powoływanie się na zaniedbanie pracownika nie daje zatem podstaw do uznania, że zachodzi brak winy w zaniechaniu podatnika.