W teorii organ podatkowy może dokonać zabezpieczenia na majątku podatnika jeszcze przed wydaniem decyzji tylko w wyjątkowych wypadkach. Robert Krasnobębski, radca prawny, partner w Kancelarii Weil, Gotshal & Manges, uważa, że z punktu widzenia ochrony interesów fiskusa funkcjonowanie instytucji przymusowego zabezpieczenia ma uzasadnienie systemowe. Jest jednak dopuszczalne tylko w ściśle określonych wypadkach, np. gdy podatnik upłynnia majątek w celu utrudnienia egzekucji.
Zabezpieczenia stosowane w sytuacjach rzeczywiście uzasadnionych w sposób proporcjonalny nie będą uciążliwe dla podatnika. W praktyce jednak przymusowa egzekucja jest nadal groźna, bo bezpodstawne jej stosowanie naraża firmę na poważne kłopoty.
Okazuje się, że nie dotyczy to dużych podmiotów. Tacy podatnicy są przygotowani na spory z fiskusem. Mają sztab prawników i pieniądze, żeby od razu uregulować należność. W ich wypadku przymusowe zajęcie konta dodatkowo może oznaczać utratę wiarygodności. Wolą więc zamrozić jakąś inwestycję i dobrowolnie zapłacić fiskusowi.
Inaczej jest z firmami małymi i średnimi. Nie dysponują one dużym majątkiem, co powoduje, że są mniej wiarygodne dla organów podatkowych.