Nie musiała bowiem korzystać z kredytów bankowych i ponosić kosztów odsetek. Tak więc zgodnie z art. 14 ust. 2 pkt 8 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=80474]ustawy o PIT[/link] uzyskała nieodpłatne świadczenie i powinna wykazać z tego tytułu przychód. Jego wartość to koszt uzyskania takiego kapitału na rynku finansowym.
Aby go obliczyć, organy podatkowe odwołały się do oprocentowania kredytów obrotowych udzielanych przez bank, z którego usług korzystała firma.
[srodtytul]... ale nie jest to świadczenie[/srodtytul]
Sąd stanął jednak po stronie podatnika. Podkreślił, że nie ma podstaw prawnych, aby pojęciem nieodpłatnego świadczenia obejmować każdą korzyść ekonomiczną. Nie można zaakceptować stano-wiska, że jest przychodem wszystko to, co nie zostało z tego pojęcia wyłączone. Zwlekanie z zapłatą nie oznacza, że dłużnik otrzymał świadczenie. W przeciwnym razie każde nieterminowe regulowanie zobowiązań (np. za telefon, czynsz) podlegałoby opodatkowaniu.
WSA przypomniał, że nieodpłatne świadczenie musi być wynikiem działania innego podmiotu. Nie można przyjąć fikcji, że dłużnik je otrzymuje, ponieważ wierzyciel nie dochodzi swoich roszczeń. Dłużnik uzyska przychód dopiero wtedy, gdy zobowiązanie się przedawni.
Reasumując, sąd uznał, że opóźnienie w regulowaniu zobowiązań wobec kontrahentów nie stanowi podstawy do wyliczenia wartości nieodpłatnych świadczeń.