Nie można już liczyć na to, że fiskus nie da rady wyliczyć wartości świadczenia i zrezygnuje z podatku. Od kilku miesięcy urzędy konsekwentnie bowiem twierdzą, że pracownik wcale nie musi skorzystać z usługi, aby uzyskać przychód. Potwierdziła to też Izba Skarbowa w Warszawie w interpretacji z 14 sierpnia br. (1401/BSII/415-74/07/ DP). Jej zdaniem pracownik „otrzymuje świadczenie w postaci zagwarantowanej dostępności określonego rodzaju usług medycznych w ramach abonamentu”.
Wcześniej było tak: firmy kupowały pracownikom abonamenty medyczne i nie naliczały im podatku, twierdząc, że nie da się obliczyć wartości świadczenia przypadającego na daną osobę. Płaciły bowiem ryczałtem, niezależnie od tego, ile osób faktycznie skorzystało z usługi. I udawało się – urzędy skarbowe to akceptowały, kierując się wyjaśnieniami Ministerstwa Finansów, które w piśmie z 7 stycznia 1998 r. (PO 3-7301/722-770/ WK/970) stwierdziło: „za przychód ze stosunku pracy nie uznaje się świadczeń związanych z innymi usługami leczniczymi, jeśli określenie ich wysokości na poszczególnego pracownika nie jest możliwe, np. w przypadku gdy pracodawca wydatki te pokrywa w formie ryczałtu bez względu na to, czy pracownik korzysta ze świadczeń leczniczych, czy też z nich nie korzysta”.
Przepisy się nie zmieniły, urzędy znalazły jednak sposób na medyczne pakiety. Twierdzą, że pracownik uzyskuje przychód już wtedy, gdy ma możliwość skorzystania z bezpłatnej usługi zdrowotnej. Niezależnie czy złoży wizytę w przychodni, czy nie.
O zmianie podejścia fiskusa pisaliśmy już w DF z 16 lipca br. w artykule „Fiskus chce podatek od pakietów medycznych”. Przykładowo Drugi Mazowiecki Urząd Skarbowy w Warszawie w interpretacji z 2 kwietnia br. (1472/DPC/ 415-24/07/ PK) przyjął, że już samo objęcie pracownika opieką medyczną powoduje, iż otrzymuje on nieodpłatne świadczenie. Przychodem nie jest wartość rzeczywiście skonsumowanych usług, ale „wartość świadczenia uzyskiwanego przez pracownika, jakim jest możliwość skorzystania z takich usług”.
W kolejnej interpretacji (z 13 czerwca br., 1472/DPC/415-65/07/ PK) urząd ten porównał sytuację osoby uprawnionej do konsultacji lekarskich z pracownikiem, który dostał od szefa bilet do kina. Przychód powstaje już w tym momencie, a nie wtedy, gdy pójdzie na film.