Sprawa dotyczyła spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, która została ukarana 5 tys. zł i nakazem zaprzestania prowadzenia niezgodnej z przepisami reklamy apteki.
Sankcja finansowa była pokłosiem postępowania wszczętego z urzędu przez wojewódzkiego inspektora farmaceutycznego. Ustalił on, że firma bierze udział w programie lojalnościowym 60+ prowadzonym przez inną spółkę. Ukarana w toku postępowania tłumaczyła, że jej uczestnictwo w programie wyraża się wyłącznie w dokonywaniu na rzecz jego uczestników sprzedaży określonych nierefundowanych produktów w ofercie rabatowej. Program ten jest prowadzony przez jej kontrahenta przy współpracy z innymi podmiotami gospodarczymi i obejmuje skierowaną do osób po 60. roku życia specjalną, dostosowaną do potrzeb tej grupy, ofertę produktów i usług.
Instrument wsparcia sprzedaży
Inspektor uznał jednak, że program 60+ jest skonstruowany tak, aby zachęcić pacjentów do kupowania jak najwięcej i najczęściej produktów leczniczych i wyrobów medycznych w konkretnej aptece. Mimo że legitymacje programu 60+ wydawane i rozdawane są przez inne podmioty niż apteka, de facto zachęcają one do zakupów w tej aptece. Są instrumentem wsparcia sprzedaży poprzez budowanie przywiązania pacjenta do apteki, a przez to zwiększenie jej obrotów. Legitymacja programu 60+ gwarantuje pacjentom apteki zakup wielu leków w specjalnych, niższych cenach, dostęp do bezpłatnej infolinii, a także możliwość korzystania ze specjalnych zniżek na usługi rehabilitacyjne i opiekę pielęgniarską oraz darmowe opłacanie rachunków w placówkach banku. Program lojalnościowy, w którym uczestniczy apteka prowadzona przez spółkę, jest formą działalności reklamowej.
Strategia marketingowa
Główny inspektor farmaceutyczny podzielił stanowisko organu pierwszej instancji. Sprawa trafiła na wokandę. W skardze spółka przekonywała, że nie każdy rodzaj zachęcania do nabywania leków w aptece jest jej reklamą. Apteka może zachęcać do robienia w niej zakupów bardzo różnymi sposobami i działaniami – np. przyciągającą uwagę nazwą, atrakcyjną architekturą wnętrza i wystrojem, kulturą obsługi, zaangażowaniem personelu w udzielenie informacji i odpowiadaniu na pytania pacjentów, w końcu korzystnymi cenami. Rozsądnie oceniając takie cechy i działania, nie sposób uznać, że są one reklamą apteki, która miałaby być zabroniona. Ponadto, w ocenie skarżącej działania polegające na zachęcaniu do zakupów, poprzez korzystne dla pacjenta ceny oferowanych produktów, nie mogą być uznane za wchodzące w zakres prawnego pojęcia reklamy aptek. Fakt, że działanie takie może wiązać się z poszerzeniem grona klientów apteki, jest zwykłym zjawiskiem handlowym. Obniżenie ceny sprzedawanych produktów jest bowiem przejawem strategii marketingowej, która nie jest pod względem definicyjnym tożsama z reklamą.
Te argumenty nie przekonały jednak ani sądu administracyjnego pierwszej instancji, ani Naczelnego Sądu Administracyjnego.