Ustawa o prawach konsumenta (DzU z 2014 r., poz. 827) reguluje m.in. prawa i obowiązki przedsiębiorców oraz konsumentów w przypadku zawierania umów na odległość oraz poza lokalem przedsiębiorstwa. Te pierwsze dotyczą np. umów zawieranych poprzez witryny e-sklepów. W całej Unii Europejskiej konsumenci, w przypadku zawierania tego typu umów, są w szczególny sposób chronieni. A w Polsce tę ochronę wprowadza właśnie przywołana ustawa.
Co jest zasadą...
Przede wszystkim sprowadza się ona do przyznania klientowi czasu do namysłu. Założenie jest takie, że nabywając towar w internecie, konsument opiera się wyłącznie na jego zdjęciu i opisie. Nie ma natomiast możliwości obejrzenia go osobiście. Nie ma także gwarancji, że przedsiębiorca dostarczy mu dokładnie taki produkt, jaki zamówił. Wreszcie pewne zniekształcenia – np. jeśli chodzi o kolor produktu, dajmy na to bluzki lub kurtki, albo rozmiar (np. buta) – mogą wynikać z niedoskonałości systemów komputerowych bądź stosowania różnych standardów. Trzymając się choćby ostatniego przykładu: zdarza się, że obuwie jednej firmy w rozmiarze 43 będzie dla konsumenta właściwe, a innego producenta za duże. W tradycyjnym sklepie sytuacja byłaby prosta, gdyż klient przymierzyłby towar, w e-sklepie zrobić tego nie może.
I właśnie dlatego prawo do odstąpienia od umowy jest podstawowym uprawnieniem danym konsumentowi, który decyduje się na zawarcie tego typu umowy. Zgodnie z art. 27 ustawy konsument, który zawarł umowę na odległość lub poza lokalem przedsiębiorstwa, może w terminie 14 dni odstąpić od niej bez podawania przyczyny. Jak widać, dla skorzystania z tego uprawnienia nie ma żadnego znaczenia to, z jakiego powodu klient się rozmyślił. W szczególności nie ma znaczenia to, czy produkt jest w pełni wartościowy, sprawny, czy też ma jakieś wady. Przedsiębiorca ma po prostu obowiązek przyjąć do wiadomości takie oświadczenie, przyjąć zwrot produktu i oddać konsumentowi pieniądze. W przypadku takiego odstąpienia umowę uznaje się bowiem za niezawartą, o czym informuje art. 33.
...a co już wyjątkiem
Tyle, jeśli chodzi o zasadę. Należy jednak pamiętać, że istnieją od niej pewne wyjątki. A są to przypadki, w których to przedsiębiorca zasługuje na ochronę (chociaż sam musi o nią zadbać, informując konsumenta o wyjątkach). Bezwzględne prawo do odstąpienia mogłoby niekiedy oznaczać dla niego straty finansowe. Trudno bowiem racjonalnie oczekiwać takiego uprawnienia, gdy przedsiębiorca wykonał już np. swoją część umowy za wyraźną zgodą klienta albo gdy dostarcza mu towary, z których można szybko skorzystać, zaspokoić swoją ciekawość, ale konsument nie ma potrzeby ich dalszego posiadania. Przykładowo, może to dotyczyć czasopism, gier komputerowych, płyt z muzyką. Dlatego, jeżeli ktoś kupi płytę lub grę komputerową i zdejmie z niej folię ochronną lub inne tego typu zabezpieczenie, traci prawo do odstąpienia od umowy.
Podobnie przedsiębiorca powinien zachować prawo do wynagrodzenia, gdy przygotowuje produkt ściśle według ustaleń i wskazówek danych mu przez konsumenta. Mogłoby się bowiem okazać, że taki wyjątkowy (specyficzny) produkt nie będzie się już nadawał do sprzedaży. Przykładowo, wyobraźmy sobie firmę, która wytwarza i sprzedaje koszule. Przy tym oferuje pewne gotowe i opracowane przez siebie wzorce, ale pozwala także na ich projektowanie przez samych konsumentów. Jeżeli klient zamówi taką koszulę z wyszytym własnym imieniem, nazwiskiem, umieszczonym na niej jakimś wizerunkiem, nie będzie ona już atrakcyjna dla innych potencjalnych klientów.