Po kilkudniowym zaplanowanym urlopie pracownik zażądał na poniedziałek jeszcze jednego dnia, bo rozchorował się po podróży. Udzieliliśmy go. Po powrocie do firmy poprosiliśmy go o wypisanie wniosku urlopowego. Pracownik odmówił. Czy ma rację? Jak możemy go zdyscyplinować?
– pyta czytelniczka.
Wszystko zależy od tego, co wynika z przepisów działających u pracodawcy, bowiem te powszechne nie regulują sposobu występowania o urlop na żądanie czy potwierdzania jego wykorzystania. Jeśli jednak firmowe zasady określają, że nawet nazajutrz po takim urlopie trzeba wypisać wniosek, sprzeciw etatowca jest daremny. Może bowiem oznaczać dla niego przykre konsekwencje.
Co do zasady urlopów udziela się zgodnie z ich planem (art. 163 k.p.). To dokument będący rozpisanym grafikiem wypoczynku, stworzony przez pracodawcę na podstawie sugerowanych przez podwładnych najdogodniejszych dla nich terminów wakacji. Dzięki temu szef lepiej organizuje pracę w zakładzie. Uwzględnia daty proponowane przez podwładnych, ale łączy to z zapewnieniem nieprzerwanego funkcjonowania firmy. Musi jednak pamiętać, że w plan nie wpisuje właśnie czterech dni urlopu na żądanie (art. 167
2