Moja praca polega wtedy na spotykaniu się z zainteresowanymi, zrozumieniu ich położenia i rozmowach, rozmowach, rozmowach... Chodzi bowiem o to, aby po pierwsze nazwać wprost to, co się zdarzyło, a po drugie wyciszyć emocje zainteresowanych i w całej firmie, a po trzecie wreszcie – próbować uświadomić kochankom konsekwencje ich wyboru, wpływu tej zażyłej relacji zawodowej na ich dalsze życie. Czasami moja pomoc ma szczęśliwy finał i mam na koncie udane związki czy małżeństwa. Niekiedy takie firmowe zbliżenie kończy się odejściem jednej ze stron. Bywa też, że szef przestaje pełnić rolę bezpośredniego zwierzchnika pracownicy, z którą romansował.
Niejednokrotnie potrzebne są rozbudowane sesje terapeutyczne dla zainteresowanych, a nawet dla ich współmałżonków. Niewykluczone więc, że niewinny romans wywoła poważne skutki dla wielu osób, nie tylko najbardziej w niego zaangażowanych. Często trwają one latami, gdy emocje są ogromne i powodują ostre konflikty. To więc niezwykle kosztowny proces, nie tylko pod względem uczuciowym.
Czy bywa pani angażowana do pomocy, gdy w firmie dojdzie do molestowania seksualnego? Jaki jest stan świadomości naszych szefów o takich zgubnych zachowaniach w zakładzie?
To zjawisko bardzo ciężkie do udowodnienia. Niestety, coraz częściej obecne z firmach. Wielu pracodawców – widząc to zagrożenie i swoją odpowiedzialność za wystąpienie molestowania seksualnego w zakładzie – organizuje szkolenia z tego zakresu. Mają one uświadomić załogom, jakie zachowania w pracy od strony psychologicznej mogą być poczytane jako niepożądane. Przykładowo będzie to opowiadanie dowcipów, osobiste uwagi pod adresem kolegów czy koleżanek, prowokowanie pewnych sytuacji, zachowań. Uzupełniają to wykłady o prawnych aspektach molestowania seksualnego. Cała ta wiedza ma wyczulić zatrudnionych na właściwe zdiagnozowanie takich działań oraz ich eliminację. Wiele też jednak zależy od kultury firmy. Z pewnością inne jest podejście do pewnych zachowań w typowo męskim środowisku i np. w warsztacie samochodowym. Inne zaś w dużej korporacji, gdzie większość osób pracuje w tzw. open space. Tam ustalone procedury zabraniają samowolnych zachowań, np. rozwieszania kalendarzy z aktami. Z reguły w tej dużej firmie szef będzie wiedział, że to on odpowiada, gdy dojdzie do molestowania seksualnego, i jak ma na to zareagować.
A jak go zmobilizować, gdy nie wie?
Tu moja aktywność polega na tym, aby uświadomić mu tę odpowiedzialność i nakłonić do prawnego zgłoszenia i wyeliminowania takiego zjawiska. On ma podjąć taką decyzję. A jeśli tego nie robi, to dlaczego. Szybko dyscyplinuje zwrócenie uwagi na to, że wyciek informacji o molestowaniu seksualnym w firmie wpływa na jej wizerunek, postrzeganie pracodawcy. A to przecież może odbić się na wynikach finansowych, kontaktach z klientami. Troska o to jest przecież dla przedsiębiorców najważniejsza.