Poinformowała panią Alicję, że zgłosiła ją na świadka, aby opisała sytuacje, które według niej świadczą o dyskryminujących zachowaniach przełożonego, a w jakich ta uczestniczyła. Trzykrotnie słyszała, że szef mówił do kadrowej, żeby nie przygotowywała skierowań na szkolenia dla pani Elwiry, bo „ten czarnuch na to nie zasługuje". Kiedy pracodawca dowiedział się o tym, zagroził, że jeżeli pani Alicja wystąpi przeciwko niemu, znajdzie na nią tzw. haka i otrzyma wilczy bilet. Na rozprawie pani Alicja potwierdziła jednak wersję pani Elwiry.
Pracodawca zwolnił ją w trybie natychmiastowym, podając jako przyczynę ciężkie naruszenie podstawowego obowiązku pracowniczego polegającego na nieprawidłowej realizacji zadań służbowych. Chodziło o nieterminową realizację pięciu faktur, które spowodowały konieczność zapłaty przez firmę wysokich kar umownych oraz utratę dwóch kluczowych kontrahentów. W pozwie o przywrócenie do pracy pani Alicja zakwestionowała prawdziwość tej przyczyny zwolnienia. Argumentowała, że faktycznym powodem wręczenia jej dyscyplinarki było złożenie przez nią w sądzie zeznań korzystnych dla dyskryminowanej koleżanki.
Natomiast w takiej sytuacji art. 18
3e
k.p. zapewnia jej ochronę. Nie może zatem ponosić jakichkolwiek ujemnych następstw udzielenia wsparcia pani Elwirze dochodzącej odszkodowania za dyskryminację rasową. W toku sprawy szef nie był w stanie wykazać, że pani Alicja rzeczywiście uchybiła swoim obowiązkom służbowym w opisany przez niego sposób. Sąd uwzględnił więc powództwo pracownicy.