Powszechnie uważa się, że wewnętrzną sprawą każdego przedsiębiorcy jest, za ile sprzedaje swoje towary i usługi. Niestety, jak się okazuje, jest to pogląd bardzo mylny. Przy ustalaniu cen każdy przedsiębiorca musi mieć bowiem świadomość, że istnieją regulacje prawne, które w znaczący sposób ingerują w stosowaną politykę cenową, a ich naruszenie może wiązać się z dotkliwymi sankcjami zarówno dla spółki, która to prawo łamie, jak i dla osób nią zarządzających.
Co ważne, ograniczenia w zakresie kształtowania cen nie dotyczą wyłącznie podmiotów, które mają pozycję dominującą na rynku, ale także tych, których udział w rynku jest niewielki, czyli np. małych przedsiębiorców. Jednym słowem przepisy ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów dotyczą każdego. Przede wszystkim nie wolno różnicować cen bez przyjęcia obiektywnych kryteriów ich stosowania, takich jak np. wolumen sprzedaży, rodzaj obrotu (obrót hurtowy lub detaliczny), wartość sprzedaży, koszty transportu czy forma płatności.
Rabat nie dla każdego
Jeżeli np. przedsiębiorca decyduje się na wprowadzenie systemu rabatowego, to musi być on uzasadniony ekonomicznie, czyli innymi słowy jego zastosowanie powinno wynikać z oszczędności kosztów, które będzie w stanie udowodnić (na przykład zapewnienie transportu w promieniu 10 km, a dostarczenie towaru do miejscowości odległej o 500 km, sprzedaż 100 egzemplarzy, a sprzedaż 1000 egzemplarzy).
Choć należy przyznać, że rabaty ilościowe nie budzą większych wątpliwości, jeżeli ich stosowanie oparte jest na obiektywnych kryteriach.
Szczególnie niebezpieczne są jednak tzw. rabaty lojalnościowe, przyznawane tym klientom, którzy u danego producenta zaopatrują się w 80 proc., 95 proc., a nawet w 100 proc.