Zmowa przetargowa, jak określa się praktykę opisaną w art. 6 ust. 1 pkt 7 ustawy z 16 lutego 2007 roku o ochronie konkurencji i konsumentów (dalej: ustawa), jest przykładem porozumienia ograniczającego konkurencję zaliczanego do najcięższych naruszeń prawa antymonopolowego.
Dość wspomnieć, że nie korzysta ona z dobrodziejstwa art. 7 ust. 1 ustawy, który odwołując się do zasady de minimis, wyłącza stosowanie zakazu zawierania porozumień antykonkurencyjnych, jeśli ze względu na nikłą pozycję rynkową stron porozumienie wywrze bagatelny, a więc nieistotny, wpływ na konkurencję (art. 7 ust. 2 ustawy). Zastanówmy się jednak przede wszystkim nad tym, jak tego rodzaju zachowanie ocenić z punktu widzenia norm antymonopolowych.
Odwołajmy się więc do konkretnego przypadku, jakim jest zmowa w ramach grupy kapitałowej. Kluczowe jest rozstrzygnięcie, czy porozumienie między członkami jednej grupy kapitałowej może być porozumieniem antykonkurencyjnym, a więc czy zgodnie z art. 6 ust. 1 ustawy można mu przypisać cel lub skutek polegający na wyeliminowaniu, ograniczeniu lub naruszeniu w inny sposób konkurencji na rynku właściwym. Są dwa poglądy w omawianej kwestii.
Zmowa przetargowa w ujęciu normatywnym przyjmuje postać porozumienia między uczestnikami przetargu (zmowa pozioma albo horyzontalna) bądź między organizatorem a jednym lub więcej uczestnikiem przetargu (zmowa pionowa albo wertykalna).
W obu przypadkach możemy mieć do czynienia z porozumieniem wewnątrzgrupowym. Czy w świetle przytoczonych (w ramkach obok) stanowisk Sądu Najwyższego, organu ochrony konkurencji oraz badaczy prawa da się sformułować jednoznaczną ocenę zasadności stosowania zakazu z art. 6 ustawy o ochronie konkurencji konsumentów w sytuacji, w której strony porozumienia zawieranego w związku z przetargiem wchodzą w skład tej samej grupy kapitałowej? Odpowiedź na pozór może wydawać się trudna, zwłaszcza że głosy „za" i „przeciw" rozkładają się w miarę równomiernie.