To odpowiedź Sądu Najwyższego na pytanie prawne sądu drugiej instancji (uchwała z 14 lutego 2012 r., III UZP 4/11). Zgodnie z nią wynagrodzenie za pracę z tytułu nabycia przez pracodawcę z mocy prawa (art. 12 ust. 1 lub art. 14 ust. 2 ustawy z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, tekst jedn. DzU z 2006 r. nr 90, poz. 631 ze zm., dalej ustawa) autorskich praw majątkowych do utworu stworzonego przez pracownika w wyniku wykonywania obowiązków ze stosunku pracy stanowi podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie emerytalne, rentowe, wypadkowe i chorobowe.
Ustawa przewiduje, że jeżeli przepisy lub umowa o pracę nie stanowią inaczej, pracodawca, którego podwładny stworzył utwór w wyniku wykonywania obowiązków ze stosunku pracy, nabywa z chwilą przyjęcia utworu autorskie prawa majątkowe w granicach wynikających z celu umowy o pracę i zgodnego zamiaru stron.
Dodatkowo ustawa reguluje szczególny rodzaj utworu, tj. naukowy. Tutaj także instytucja naukowa może, bez odrębnego wynagrodzenia, korzystać z materiału naukowego zawartego w takim dziele oraz udostępniać go osobom trzecim, jeżeli wynika to z uzgodnionego przeznaczenia utworu lub postanowienia umowy.
Te przepisy wprost przesądzają, że szef nie musi zawierać z pracownikiem dodatkowego kontraktu, mocą którego prawa z wykonanego przez podwładnego dzieła przeszłyby na niego. Taka umowa nie miałaby sensu ani żadnego znaczenia. Uprawnienie jest bowiem następstwem samej ustawy.
Oczywiście strony mogą zawrzeć umowę, w której odmiennie uregulują prawa i obowiązki, ponieważ przepis obowiązuje tylko wtedy, gdy „ustawa lub umowa o pracę nie stanowią inaczej”. Jeśli jednak umowa ma tylko powtórzyć przepisy, nie ma potrzeby jej zawierać.