Inna będzie komandytariusza, inna zaś komplementariusza. Ten ostatni ma w spółce taką pozycję, jak wspólnik w spółce jawnej, czyli odpowiada za jej zobowiązania bez ograniczeń całym swoim majątkiem. Komandytariusz zaś ponosi ograniczoną odpowiedzialność.
Z art. 111 kodeksu spółek handlowych wynika, że za zobowiązania spółki odpowiada jedynie do wysokości sumy komandytowej. Suma ta to nic innego jak konkretna kwota pieniężna określająca górną granicę odpowiedzialności komandytariusza. Co istotne, kwota ta wskazywana jest w umowie spółki i ujawniana w rejestrze przedsiębiorców. Trzeba też pamiętać, że komandytariusz odpowiada jedynie za zobowiązania pieniężne.
W przypadku komandytariusza istotne jest również to, że jest on wolny od odpowiedzialności w granicach realnej wartości wkładu wniesionego do spółki. Każdy bowiem wspólnik, w tym również komandytariusz, jest zobowiązany do wniesienia do spółki wkładu. Wkład komandytariusza nie musi odpowiadać wielkości sumy komandytowej, może być od niej wyższy, wynosić tyle samo, co ona, lub być od niej niższy.
Oznacza to zatem, że komandytariusz może odpowiadać bezpośrednio i osobiście, ale tylko do kwoty stanowiącej różnicę między sumą komandytową a wniesionym do spółki wkładem. Jeśli zaś wartość wkładu komandytariusza do spółki jest równa lub wyższa od sumy komandytowej, to jest on zwolniony z osobistej odpowiedzialności wobec wierzycieli spółki za jej długi.
W praktyce może się zdarzyć, że wniesiony przez komandytariusza wkład zostanie mu zwrócony – w całości albo w części. Wtedy zostaje przywrócona odpowiedzialność za zobowiązania spółki w wysokości równej wartości dokonanego zwrotu (i oczywiście sumy komandytowej). Trzeba jednak pamiętać, że nie uważa się za zwrot wkładu wypłaty komandytariuszowi przysługującego mu zysku na podstawie sprawozdania finansowego (chyba że działał w złej wierze, czyli np. wiedział, że sprawozdanie finansowe, w którym spółka wykazuje zysk, jest nierzetelne).