Od roku pracodawcy nie muszą tworzyć palarni.
Do Państwowej Inspekcji Pracy wpływają skargi i pytania dotyczące ograniczeń palenia tytoniu w miejscu pracy.
– Ograniczeniami interesują się i pracownicy, i pracodawcy. Ci pierwsi chcą się dowiedzieć, jak to jest z obowiązkiem urządzenia palarni, drudzy są zainteresowani wyeliminowaniem palenia w miejscu pracy, by ludzie nie tracili czasu na dymka – tłumaczy Agata Kostyk-Lewandowska z Okręgowego Inspektoratu Pracy we Wrocławiu.
Część firm promuje zdrowy styl i wypłaca premie niepalącym. – W naszej firmie od kilkunastu lat nie toleruje się palenia i nigdy nie było palarni. Jeśli ktoś chce, może to robić tylko na przerwie poza firmą. Niepalący dostają dodatek do płacy, a palący pomoc w zerwaniu z nałogiem, np. dostęp do gum z nikotyną – mówi Maciej Małyszko z działu kadr spółki Promotech z Białegostoku.
Niektórym pracodawcom brakuje determinacji, by wprowadzić premie dla niepalących, chociaż planowali takie rozwiązanie. Tak było np. w starostwie w Kołobrzegu. – Obawialiśmy się też posądzenia o dyskryminację. Trudno było ustalić, kto pali, a kto nie, więc pomysł upadł – wyjaśnia Monika Wasilewicz-Wachowska, rzeczniczka Starostwa Powiatowego w Kołobrzegu.