„Firma zajmująca się sprzedażą usług telekomunikacyjnych zatrudni młode, dyspozycyjne osoby do pracy jako handlowiec (…) telemarketer. Gwarantujemy pracę w firmie o ugruntowanej pozycji na rynku w młodym, dynamicznym zespole” – taki anons znalazłem niedawno portalu internetowym poświęconym zatrudnianiu.
Oczekiwany przez pracodawcę młody wiek kandydata okraszony dodatkowo „pracą w młodym, dynamicznym zespole” nie pozostawia cienia wątpliwości, ze złamaniem jakiej fundamentalnej zasady mamy do czynienia.
Ci bardziej ostrożni na ogół ograniczają się do informacji o „pracy w młodym, dynamicznym zespole”, ci bezpruderyjni uderzają wprost: starzy są niemile widziani. I na ogół czterdziestoletnie staruszki i czterdziestoletni starcy skrzętnie omijają takie ogłoszenia, z góry zakładając, że i tak nic nie wskórają, a stracą tylko czas. A być może także pieniądze.
Jakie sankcje
Załóżmy jednak, że do wymienionej firmy „o ugruntowanej pozycji na rynku” składa podanie rześki pięćdziesięciolatek, upewniwszy się uprzednio, jakie kwalifikacje są wymagane do oferowanej pracy, po stwierdzeniu, że takie ma, i to naprawdę dobre.
Oczywiście firma dziękuje mu za złożenie CV i z nieukrywanym żalem zawiadamia, że nie został zakwalifikowany do dalszego etapu procesu rekrutacyjnego. Ma na tyle dobrze przygotowanych pracowników, którzy wiedzą, że nie można w takiej sytuacji informować kandydata, że jest po prostu za stary. To niebezpieczeństwo niemal z góry przegranego procesu o dyskryminację.