Zwłaszcza w czasach kryzysu jest to sposób na zgodne z prawem odzyskanie ze spółki części włożonych w nią pieniędzy. Tym bardziej że ostatnio sam ustawodawca zdaje się takim operacjom sprzyjać.
[b]Niedawno, 8 stycznia br., spadły bowiem wymogi kapitałowe w spółkach z o.o. i akcyjnych.
O ile przez kilka lat kwoty te wynosiły 50 tys. zł dla tych pierwszych i 500 tys. zł. dla tych drugich, o tyle teraz obniżono je do – odpowiednio – 5 tys. zł i 100 tys. zł.[/b] Pisaliśmy o tym w artykule [link=http://www.rp.pl/artykul/55862,247068_Wystarczy_nizszy_kapital_w_spolkach_.html]„Wystarczy niższy kapitał w spółkach”[/link]. I do tych właśnie kwot można obniżyć teraz kapitał zakładowy istniejących już spółek.
Jako środek odzyskania kapitału obniżka ma przewagę nad dywidendą. Ta bowiem nie może przekraczać zysku za ostatni rok obrotowy, powiększonego o niepodzielone zyski z lat ubiegłych oraz o kwoty przeniesione z utworzonych z zysku kapitałów zapasowego i rezerwowych, które mogą być przeznaczone do podziału. Kwotę tę należy pomniejszyć o niepokryte straty, udziały (akcje) własne oraz o kwoty, które zgodnie z ustawą lub umową (statutem) spółki powinny być przekazane z zysku za ostatni rok obrotowy na kapitały zapasowy lub rezerwowe. Innymi słowy, mimo wypłaty spora część środków zostanie w spółce. A i to jedynie pod warunkiem, że spółka osiągała jakieś zyski.
[srodtytul]Komu wolno, komu nie[/srodtytul]