Z kolei w przepisach o spółce komandytowej wprost stwierdzono, że śmierć komandytariusza nie stanowi przyczyny rozwiązania spółki. Spadkobiercy komandytariusza powinni jedynie wskazać spółce jedną osobę do wykonywania ich praw (k.s.h. nie wymaga, by był to ktoś spośród spadkobierców).
W spółce z o.o. sytuacja spadkobierców jest zupełnie inna niż w spółkach osobowych. Tu w zasadzie wstępują oni do spółki w miejsce zmarłego wspólnika. Natomiast umowa spółki może najwyżej owo uprawnienie ograniczyć lub nawet całkowicie wyłączyć. Jeśli jednak odmawiamy spadkobiercom ich praw, musimy przygotować się na ich spłacenie. W przeciwnym wypadku ograniczenie lub wyłączenie ich wstąpienia do spółki będzie miało jedynie wartość papieru, na którym zostanie zastrzeżone.
W umowie wolno też wyłączyć lub ograniczyć podział między spadkobierców udziałów albo udziału (jeśli zmarły wspólnik miał tylko jeden udział) po zmarłym wspólniku. Trzeba tylko pamiętać, że wskutek tych operacji wartość udziału nie może spaść poniżej 50 złotych.
Szczególne są natomiast zasady uczestnictwa spadkobierców w spółce z o.o. Otóż jako współuprawnieni z udziału lub udziałów wykonują swoje prawa w spółce przez wspólnego przedstawiciela, a za świadczenia związane z udziałem odpowiadają solidarnie.
Jeżeli takiego wspólnego przedstawiciela nie wskazali, oświadczenia spółki mogą być dokonywane wobec któregokolwiek z nich (art. 184 k.s.h.). Oczywiście o ile spółka w ogóle wie o otwarciu spadku. Pamiętajmy bowiem, że o przejściu udziału na inną osobę oraz o ustanowieniu zastawu lub użytkowania udziału zainteresowani powinni zawiadomić spółkę, przedstawiając dowód na poparcie swoich twierdzeń. Tu zainteresowanymi są spadkobiercy. Przejście udziału jest skuteczne wobec spółki dopiero od momentu, gdy ta otrzyma od jednego z zainteresowanych zawiadomienie wraz z dowodem dokonania czynności. Formalnie rzecz biorąc, wcześniej spółka nie musi traktować spadkobierców jak uprawnionych do następstwa prawnego po zmarłym wspólniku (art. 187 k.s.h.).
Nic w tym zresztą złego. Dopóki sąd nie stwierdzi nabycia spadku, dopóty nie do końca wiadomo, kto jest spadkobiercą. Nie wie tego na ogół sama spółka. Zwłaszcza jeśli spadkobiercy jeszcze się w tej sprawie nie zdeklarowali. Chcąc uniknąć niepewności, spółka może spróbować sama wystąpić do sądu o stwierdzenie nabycia spadku.
Stosunkowo nikły wpływ na losy spółki wywiera śmierć akcjonariusza. Akcje wchodzą do spadku i są dziedziczone na zasadach ogólnych. Oczywiście w praktyce mogą się pojawić kłopoty – zwłaszcza gdy w grę wchodzi dziedziczenie akcji imiennych. W literaturze dyskutuje się m.in. o tym, czy do dziedziczenia mają zastosowanie te przepisy k.s.h., które pozwalają uzależnić rozporządzenie akcjami od zgody spółki. Dominuje stanowisko, że nie. Dopuszczalne jest natomiast wpisanie do statutu postanowienia, że w razie śmierci akcjonariusza akcje zostają umorzone.
Otwarcie spadku wpływa na prowadzone przez spadkodawcę procesy sądowe. Najczęściej zostaną one zawieszone
Przedstawimy skutki otwarcia spadku dla postępowań przed sądami cywilnymi i administracyjnymi.
Śmierć przedsiębiorcy wpływa zarówno na postępowanie rozpoznawcze (czyli to, które kończy się wydaniem wyroku czy nakazu zapłaty), jak i egzekucyjne. To pierwsze sąd z urzędu zawiesi – niezależnie od tego, czy chodzi o dłużnika, czy wierzyciela. Jedynym wyjątkiem jest sytuacja, gdy śmierć nastąpiła już po zamknięciu rozprawy. Wtedy sąd nie musi postępowania zawieszać i może wydać orzeczenie kończące sprawę. Sąd zawiesza postępowanie także na wniosek spadkobiercy, jeżeli ktoś domaga się od niego zapłaty długów zmarłego, a spadkobierca nie złożył jeszcze oświadczenia o przyjęciu spadku i termin złożenia takiego oświadczenia jeszcze nie upłynął.
Co ważne, wraz ze śmiercią strony wygasają udzielone pełnomocnictwa procesowe. Od tej pory pełnomocnik działa tylko do momentu, w którym sąd zawiesi postępowanie (art. 96 kodeksu postępowania cywilnego).
Wygaśnięcie obejmuje również pełnomocnictwa ustanowione z urzędu (przy czym pełnomocnik nie może zaniechać podjęcia czynności procesowych niecierpiących zwłoki). Wygasa również zwolnienie od kosztów sądowych. Oczywiście spadkobiercy, którzy wstąpią do procesu, też będą mogli się o takie zwolnienie ubiegać. Wymaga to jednak odrębnej procedury.
Zawieszone też zostaje postępowanie egzekucyjne – i to niezależnie od tego, czy zmarły to dłużnik, czy wierzyciel (art. 819 k.p.c.). Komornik podejmie je dopiero z udziałem spadkobierców. Do czasu przyjęcia spadku przez spadkobierców długi zmarłego można egzekwować tylko ze spadku (art. 836 k.p.c.).
Na ogół oznacza to zablokowanie procedury. Dopóki bowiem nie nastąpi tzw. dział spadku, dopóty wierzyciel musi zadbać o tytuł wykonawczy wydany przeciw wszystkim spadkobiercom, a nie tylko niektórym (art. 779 k.p.c.). W przeciwnym wypadku egzekucja się nie powiedzie.
Skąd jednak ma wiedzieć, kto dziedziczy? To ostatecznie ustali dopiero sąd w postępowaniu o stwierdzenie nabycia spadku. A do rozszerzenia klauzuli wykonalności – czyli specjalnej pieczęci, której przystawienie na orzeczeniu pozwala je egzekwować – dojść może tylko po udowodnieniu praw do spadku dokumentem urzędowym lub prywatnym z urzędowo poświadczonym podpisem.
Podobne jak w sądzie cywilnym są skutki śmierci przedsiębiorcy w postępowaniu przed sądem administracyjnym. Sąd z urzędu takie postępowanie zawiesi. Wyjątkiem jest postępowanie dotyczące praw i obowiązków ściśle związanych z osobą zmarłego. Wtedy prowadzenie go nie ma sensu i organ taką procedurę umarza.
Przedsiębiorca spierał się z burmistrzem o wpis do ewidencji działalności gospodarczej. Ponieważ zamierzał prowadzić ją pod własnym nazwiskiem, byłaby ona ściśle związana z jego osobą. Śmierć w takiej sytuacji czyniłaby dalsze postępowanie bezprzedmiotowym, stąd też sąd powinien sprawę umorzyć.
Zawieszone postępowanie sąd podejmie z urzędu w sytuacji, gdy zgłoszą się lub zostaną sądowi wskazani następcy prawni zmarłego, bądź w razie ustanowienia kuratora spadku.
Warto też wspomnieć o samym postępowaniu administracyjnym. Ono również – o ile nie sposób wezwać spadkobierców zmarłej strony do udziału w postępowaniu, a nie działa kurator spadku – zostaje zawieszone. Jeśli zaś stało się bezprzedmiotowe, prowadzący sprawę organ umorzy ją.
W Polsce w grę wchodzą dwa rodzaje dziedziczenia:
- testamentowe,
- ustawowe.
Pierwsze ma miejsce zawsze wtedy, gdy zmarły wyraził za życia swoją wolę określonego rozdysponowania swojego majątku. Jest kilka sposobów sporządzenia testamentów. Najprostsza jego wersja to spisane własnoręcznie, opatrzone datą i podpisane przez testatora oświadczenie o tym, kogo chce on uczynić swoim spadkobiercą. Własnoręczny charakter jest bardzo ważny. Testament napisany na komputerze, wydrukowany i własnoręcznie podpisany po prostu nie może być podstawą dziedziczenia.
Drugi rodzaj wchodzi w grę wtedy, gdy zmarły nie zostawił testamentu. Przepisy o dziedziczeniu ustawowym przewidują określony porządek dziedziczenia. Wszystko po to, aby nie doszło do sytuacji, w której ktoś schodzi z tego świata, a jego majątek przestaje należeć do kogokolwiek.