Stanowisko wrocławskiego WSA jest kontrowersyjne z kilku powodów. Po pierwsze, nie istnieje ustawowa definicja działalności sportowej. Nie można więc zgodzić się z poglądem, że może ją wykonywać tylko związek sportowy lub klub. Zawodnik może bowiem prowadzić w sposób zorganizowany działalność sportową na rzecz klubu.
Po drugie, można mieć wątpliwości, czy słuszne jest rozpatrywanie sytuacji zawodnika tylko w kontekście ustawy o sporcie kwalifikowanym. Przecież zasady wykonywania wielu zawodów, np. radcy prawnego, są uregulowane w odrębnych przepisach. Pomimo to organy podatkowe oraz sądy nie kwestionują, że może on rozliczać się tak jak przedsiębiorca.
Po trzecie, o tym, czy zawodnik prowadzi działalność we własnym imieniu, w sposób zorganizowany i ciągły, powinny decydować przede wszystkim warunki umowy, którą zawarł z klubem. To z niej wynika, czy jest samodzielny tak jak podmiot prowadzący działalność. Tymczasem sąd odniósł się przede wszystkim do przepisów ustawy o sporcie kwalifikowanym.
Po czwarte, można mieć zastrzeżenia do tezy, że o kwalifikacji przychodów decyduje osobiste świadczenie usług przez zawodnika na rzecz klubu sportowego. Jest przecież w obrocie gospodarczym wielu przedsiębiorców, którzy świadczą swoje usługi wyłącznie na rzecz jednego kontrahenta bądź określa on (ten kontrahent) jednoznacznie, że świadczenie ma być dokonywane wyłącznie przez osobę prowadzącą działalność gospodarczą. Nie przeszkadza to uznaniu, że ich przychody są przychodami z działalności gospodarczej.
Ważne jest też to, że orzeczenie WSA odnosi się do ustawy o PIT w brzmieniu obowiązującym do 31 grudnia 2006 r. Obecnie umowa łącząca zawodnika z klubem powinna być przeanalizowana pod kątem art. 5b ustawy o PIT. Tylko wtedy, gdy warunki umowy spełniają łącznie przesłanki wymienione w tym przepisie, świadczenia sportowca nie mogą być kwalifikowane do działalności gospodarczej.
Często jest tak, że zawodnik zobowiązuje się w umowie z klubem nie tylko do uprawiania sportu, ale i do świadczenia usług reklamowych. Szczególnie wtedy, gdy klub sportowy jest sponsorowany (usługa reklamowa dotyczy sponsora). W takim wypadku wartość wynagrodzenia dla sportowca to w większości należność za usługi reklamowe, które stanowią już klasyczną działalność gospodarczą. Mając na uwadze, że takie świadczenia mają charakter kompleksowy a ich poszczególne elementy są ściśle związane (i współzależne), uzasadnione jest twierdzenie, że źródłem przychodu sportowca jest działalność gospodarcza, o ile oczywiście istnieją inne przesłanki niezbędne do jej prowadzenia (np. spełnienie wymogów formalnych). Reasumując, moim zdaniem w określonych przypadkach sportowiec może prowadzić działalność gospodarczą, korzystając zarazem z liniowego opodatkowania przychodów.
Co ma zrobić piłkarz, jeśli urząd uzna, że nie może rozliczać się tak jak przedsiębiorca? Założyć spółkę z innymi piłkarzami
Wtedy uzyskuje przychody z działalności. Tak wynika z interpretacji Izby Skarbowej w Warszawie z 5 listopada 2007 r. (IPPB1/415-99/07-2/AM).
O interpretację wystąpił klub, który zamierza podpisać umowę ze spółką jawną. Jej wspólnikami są piłkarze, będący zawodnikami klubu, ale także osoby z nim niezwiązane. Spółka ma świadczyć usługi sportowe, w szczególności jej obowiązki to:
- reprezentowanie przez wspólników spółki barw klubu w charakterze zawodnika,
- uczestniczenie przez wspólników w procesie szkoleniowym,
- prowadzenie treningów z drużynami młodzieżowymi,
- uczestnictwo w akcjach promocyjnych,
- udział w działaniach zmierzających do budowania pozytywnego wizerunku klubu,
- powstrzymanie się przez wspólników od współpracy z innymi podmiotami w zakresie prowadzonej działalności.
Za te usługi spółka będzie wystawiać faktury. Jak klub powinien rozliczać to wynagrodzenie? Czy musi jako płatnik potrącać zaliczki?
Zdaniem klubu przychody, które otrzymują wspólnicy spółki, są przychodami z działalności gospodarczej. Chociażby dlatego że spółka ponosi ryzyko gospodarcze. Wynagrodzenie spółki (a tym samym poszczególnych wspólników) uzależnione jest od jakości świadczonych przez nią usług. Składają się na nie m.in. premie za wygrany mecz czy za zdobycie określonego miejsca na koniec sezonu.
Poza tym art. 5b ust. 2 ustawy o PIT mówi, że w sytuacji gdy pozarolniczą działalność gospodarczą prowadzi spółka niemająca osobowości prawnej, przychody wspólnika z udziału (określone proporcjonalnie) uznaje się za przychody z pozarolniczej działalności gospodarczej.
Tak więc „dochody uzyskiwane przez wspólników spółki z tytułu świadczenia usług dla klubu stanowią przychody z działalności gospodarczej. Podstawą uzyskania tych przychodów będzie umowa zawarta między spółką i klubem, a wynagrodzenie za wykonane usługi będzie wypłacane spółce. Tym samym uzyskane w ten sposób wynagrodzenie nie będzie mogło być zakwalifikowane do przychodów z działalności wykonywanej osobiście, ponieważ będzie uzyskiwane przez wspólników spółki w ramach prowadzonej przez nich działalności jako wspólników spółki jawnej. Dochody te nie będą uzyskiwane bezpośrednio przez wspólników, a jedynie jako ich udział w zysku spółki”.
Warszawska izba skarbowa zaakceptowała to stanowisko. Oznacza to, że piłkarze wspólnicy mogą rozliczać się tak jak przedsiębiorcy (samodzielnie wpłacają zaliczki na podatek). Mogą więc także opłacać podatek liniowy (oczywiście pamiętając o ograniczeniu z art. 9a ust. 3 ustawy o PIT, który nie pozwala rozliczać się przynajmniej przez rok stawką liniową osobom, które wykonują na rzecz swojego byłego pracodawcy te same usługi co wcześniej na etacie).
Czy spółki to rozwiązanie podatkowych problemów sportowców? Niekoniecznie. Przypomnijmy historię menedżerów. Oni także zaczęli zakładać spółki jawne i komandytowe, a organy podatkowe początkowo zgadzały się na opodatkowanie wspólników stawką liniową. Początkowo, gdyż niedawno zmieniły zdanie (pisaliśmy o tym 10 grudnia 2007 r. w artykule "Spółki menedżerskie na celowniku fiskusa").