Jeden z naszych czytelników ma 51 proc. udziałów w spółce z o.o. i jest prezesem jej zarządu. Chcąc odkupić resztę udziałów, wystawił weksel. Podpisał go w dwóch miejscach – raz jako wystawca, drugi raz jako prezes spółki. Sądził wówczas, że jego firma poręczała w ten sposób zapłatę weksla. Jednak umowa spółki wymaga do składania oświadczeń w imieniu spółki współdziałania prezesa i wiceprezesa zarządu.
– Czy weksel jest zatem ważny? Czy jeśli podpis wiceprezesa znajdzie się na wekslu, będzie można wystąpić do sądu o zapłatę? Jak wygląda postępowanie przed sądem? Czy możliwe będzie na jego podstawie zajęcie majątku spółki albo moich udziałów jako głównego wspólnika? – pyta czytelnik DOBREJ FIRMY.
Weksel wystawiony przez czytelnika jest jak najbardziej ważny. Uprawniony z weksla – czyli osoba, na rzecz której czytelnik zobowiązał się do zapłaty – ma zatem prawo domagać się pieniędzy. Oczywiście pod warunkiem dopełnienia procedur określonych prawem wekslowym (DzU z 1936 r. nr 37, poz. 282 ze zm.). Jeśli czytelnik nie zapłaci, musi się liczyć z postępowaniem sądowym. Uprawnionemu wolno bowiem skierować sprawę do sądu. Co więcej, po uzyskaniu nakazu zapłaty albo wyroku osoba taka mogłaby dochodzić zaspokojenia z osobistego majątku czytelnika, w tym z należących doń udziałów w spółce.
Podkreślmy jednak, że samo tylko wystawienie weksla przez czytelnika nie uprawnia nikogo do egzekucji z majątku spółki. Ta ostatnia jest podmiotem odrębnym od swoich właścicieli. Wierzyciel, który chce dobrać się do tego, co należy do spółki, musiałby uzyskać wydane przeciwko niej orzeczenie sądowe. Mogłoby do tego dojść właśnie wskutek złożenia przez spółkę ważnego poręczenia wekslowego.
O tym jednak w opisanej sytuacji nie sposób mówić. Aby do tego doszło, konieczne jest złożenie na wekslu wszystkich wymaganych podpisów. Skoro widnieje tam jedynie podpis prezesa, nie można traktować go jako oświadczenia spółki.