Ryzyko gospodarcze, jakie wiąże się z prowadzeniem działalności gospodarczej, jest jednak innym ryzykiem od ryzyka, jakie ponosi pracownik w ramach stosunku pracy. Ryzyko gospodarcze związane z działalnością gospodarczą to np. ryzyko inwestycyjne, czyli prawdopodobieństwo nieuzyskania przewidywanych (względnie oczekiwanych) wyników ekonomiczno-finansowych związanych z tą działalnością lub też podejmowanym przedsięwzięciem”.
Czy są firmy, które takiego ryzyka nie ponoszą? Są, o czym świadczy interpretacja Izby Skarbowej w Łodzi z 10 kwietnia 2007 r. (I-2/4150/IN-47/USŁ-Śr./07/LP), dotycząca kierowców miejskich autobusów. Jej zdaniem nie ponoszą oni ryzyka gospodarczego, ponieważ mają zagwarantowane prawo do wynagrodzenia za każdą godzinę prowadzenia pojazdu oraz niezawinionego postoju.
Izba Skarbowa uważa, że ponosi je spółka „która płaci podatnikowi bez względu na sposób wykorzystania czasu, w którym pozostaje on w dyspozycji spółki w wyniku realizacji umowy o współpracy”. Argumentuje także, że kierowca w tym wypadku nie musi gromadzić i utrzymywać rzeczy, które są niezbędne do wykonania usługi.
Organy podatkowe na razie dość liberalnie podchodzą do przepisów o samozatrudnieniu. Uważam zresztą, że art. 5b ust. 1 updof trochę rozjaśnił sytuację – podatnicy przynajmniej wiedzą, jakie warunki muszą spełnić, aby urząd nie zakwestionował ich umowy. Muszą przede wszystkim pamiętać, aby zleceniobiorca nie podlegał zleceniodawcy. Musi więc mieć swobodę wyboru miejsca i czasu wykonania usługi. Wykonawca powinien też odpowiadać wobec osób trzecich za swoje działania (np. za sprzedanie zepsutego towaru). Jeśli z umowy wynika, że te warunki są spełnione, urzędy wydają korzystne dla podatników interpretacje. Oczywiście umowa musi odzwierciedlać rzeczywistość, co urząd może sprawdzić w trakcie kontroli. Może bowiem podejrzewać, że zamiarem stron było zawarcie umowy o pracę. Wtedy skieruje sprawę do sądu powszechnego, który dokładnie zbada treść czynności prawnej, uwzględniając jej cel i zgodny zamiar stron, a nie tylko dosłowne brzmienie oświadczeń woli.
Także Państwowa Inspekcja Pracy może sprawdzić firmowe zasady współpracy. A w krzyżowym ogniu pytań kontrolerów może okazać się, że umowa o świadczenie usług to fikcja i strony łączy rzeczywiście stosunek pracy.
Z moich doświadczeń wynika, że urzędy nie przypuściły jakiegoś zdecydowanego ataku na samozatrudnionych. Owszem zdarza się, że przyglądają się umowom o współpracę, ale poprzestają na zebraniu wyjaśnień. Musimy jednak pamiętać, że fiskus ma ponad pięć lat na kontrolę rozliczeń.