W bezterminowej umowie pracownik miał zapewniony sześciomiesięczny okres wypowiedzenia. Po czterech latach zatrudnienia wręczyliśmy mu oświadczenie o zakończeniu współpracy w tym trybie. Pracownik odwołał się do sądu, żądając odszkodowania za niezgodne z prawem zwolnienie w wysokości odpowiadającej jego pensji za cały okres wypowiedzenia. Czy to żądanie jest zasadne? – pyta czytelnik.
Na potrzeby artykułu przyjmijmy, że wypowiedzenie faktycznie było bezprawne i że zwolniony ma prawo do odszkodowania.
I WARIANT Gwarancja w umowie
Zgodnie z zapisem w umowie w razie dokonanego przez pracodawcę bezprawnego albo nieuzasadnionego wypowiedzenia zwolnionemu należy się odszkodowanie za cały czas wypowiedzenia. W takim przypadku były pracownik uzyskałby prawo do odszkodowania w wysokości sześciomiesięcznych poborów. Kodeks pracy określa bowiem jedynie minimalne wymagania. Nie ma przeszkód, aby strony wydłużyły w umowie okres wypowiedzenia (jeżeli jest to korzystniejsze dla podwładnego) oraz podwyższyły wysokość maksymalnego ustawowego odszkodowania na wypadek bezprawnego zwolnienia z pracy. Analogicznie uznał Sąd Najwyższy w wyroku z 22 kwietnia 2015 r. (II PK 176/14).
II WARIANT Umowa milczy
Jeśli strony nie odniosły się do wysokości odszkodowania w umowie, obowiązuje treść art. 47
1
w zw. z art. 45 § 1 k.p. Odszkodowanie za nieuzasadnione lub bezprawne rozwiązanie bezterminowej umowy o pracę za wypowiedzeniem przysługuje zatem w wysokości wynagrodzenia za okres od dwóch tygodni do trzech miesięcy, ale nie może być niższe od pensji za czas wypowiedzenia. Pracownikowi należałoby się więc odszkodowanie w wysokości zarobków za okres wypowiedzenia – czyli trzy miesiące. Był bowiem zatrudniony w firmie czytelnika cztery lata, a wtedy – zgodnie z art. 36 § 1 pkt 3 k.p. – obowiązuje trzymiesięczny okres wypowiedzenia.
Autorka jest adwokatem