Z roku na rok maleje liczba śmiertelnych i ciężkich wypadków przy pracy. Niestety, ogólna liczba wszystkich osób poszkodowanych w takich zdarzeniach utrzymuje się na podobnym poziomie. W ubiegłym roku inspektorzy pracy zbadali okoliczności i przyczyny 2002 zgłoszonych wypadków przy pracy, w których poszkodowanych zostało 2349 osób (267 poniosło śmierć, a 768 doznało ciężkich obrażeń ciała). Aż 13 proc. z tych osób było co prawda ubezpieczonych, ale nie na podstawie umowy o pracę. A ponad 90 osób odniosło poważne obrażenia, które mogłyby być zakwalifikowane jako wypadek przy pracy, gdyby poszkodowani podlegali ubezpieczeniu wypadkowemu. Były to głównie osoby zatrudnione na podstawie umowy o dzieło. Oczywiście dane te uwzględniają jedynie wypadki zgłoszone i zarejestrowane. Poza statystyką jest wiele takich zdarzeń, w których pokrzywdzonymi są osoby nieubezpieczone, często pracujące na czarno.
Jeśli w firmie dojdzie do ciężkiego, śmiertelnego lub zbiorowego wypadku przy pracy, pracodawca powinien powiadomić o tym i prokuraturę, i właściwy okręgowy inspektorat pracy. Osoba odpowiedzialna za BHP (niekoniecznie pracodawca, czasem osoba, do której obowiązków należy zapewnienie bezpieczeństwa pracy, np. kierownik budowy), która nie wypełnia swoich obowiązków w tym zakresie i naraża pracowników m.in. na utratę życia, popełnia przestępstwo. Nie ma znaczenia, czy zaniedbanie zapewnienia bezpiecznych i higienicznych warunków pracy dotyczyło pracowników czy osób zatrudnionych na umowach cywilnoprawnych. Za takie naruszenia grożą nawet trzy lata więzienia oraz utrata pracy na dziesięć lat (art. 220 § 1 kodeksu karnego). Karalne jest także nieumyślne popełnienie tego przestępstwa. W takiej sytuacji sprawcy można wymierzyć grzywnę, karę ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Przestępstwa tego nie popełni szeregowy pracownik, lecz właśnie osoba odpowiedzialna za przestrzeganie zasad bezpiecznej pracy w firmie.
Jeśli do wypadku dojdzie z winy osoby poszkodowanej – np. dlatego, że nie przestrzegała określonych procedur bezpieczeństwa – pracodawca nie będzie odpowiadał karnie za takie zdarzenie. Skoro nie ma uchybień po jego stronie, to także inspektor pracy nie ukarze mandatem. A przynajmniej nie za brak dochowania zasad BHP.
Pracodawcy powinni jednak pamiętać, że przy okazji ciężkiego czy śmiertelnego wypadku przy pracy inspektor pracy, badając jego przyczyny, sprawdzi, czy nie było innych zaniedbań0, które mogły być współprzyczyną tego tragicznego zdarzenia. Tak zapewne będzie, gdy poszkodowany był przemęczony, bo pracował ponad obowiązujące go normy czasu pracy. Jednym z elementów profilaktyki wypadków przy pracy i chorób zawodowych jest bowiem właściwe, zgodne z przepisami gospodarowanie czasem pracy. Regulacje dotyczące czasu pracy stanowią zatem element szeroko pojętego bezpieczeństwa i higieny pracy, w istotny sposób wpływając na zdrowie i życie osób wykonujących pracę.
Jakie jeszcze mogą być niespodziewane konsekwencje wypadku przy pracy? Inspektor zbada legalność zatrudnienia poszkodowanego. Jeśli okaże się, że pracuje on na podstawie umowy o dzieło czy zlecenia, a świadczył typową dla pracowniczego zatrudnienia pracę podporządkowaną, wykonywaną w określonych, powtarzalnych godzinach, w wyznaczonym miejscu i pod dyktando szefa, inspektor może wystąpić do sądu pracy o ustalenie istnienia stosunku pracy. Jeśli sąd uzna jego racje, poszkodowany zyska prawo do wypadkowych świadczeń (wcześniej jako wykonawca dzieła nie podlegał ubezpieczeniu wypadkowemu), a pracodawca będzie musiał opłacić zaległe składki na ubezpieczenia społeczne. Gdy taka współpraca ciągnęła się latami, konsekwencje finansowe „oszczędzania na ZUS" mogą mieć dramatyczne skutki dla zatrudniającego.