W typowych i najczęściej spotykanych sytuacjach pracownik podlega jednemu przełożonemu. To najbardziej klarowne rozwiązanie przysparzające najmniej nieporozumień. W praktyce bywa, że jedna osoba ma dwóch przełożonych. To dopuszczalne, ale bez właściwej organizacji może być kłopotliwe.
Polecenia zwierzchników
Praca świadczona w stosunku pracy jest tą podporządkowaną, w której etatowiec musi wykonywać polecenia pracodawcy. W małych firmach zazwyczaj wydaje je sam pracodawca, który jest jednocześnie kadrowcem, księgowym, bezpośrednim i jedynym przełożonym personelu. W firmach o rozbudowanej strukturze typowe jest wydawanie dyspozycji zatrudnionym przez tzw. bezpośrednio przełożonych, którzy dowodzą różnymi działami.
Najbardziej przejrzysta sytuacja to taka, w której pracownik wprost podlega jednemu przełożonemu. Pozwala to w miarę bezkolizyjnie wykonywać zadania zlecone przez bezpośredniego szefa. Sprawa komplikuje się, gdy z różnych powodów pracownik w sposób mniej lub bardziej formalny jest podporządkowany większej liczbie przełożonych. Dopuszcza to jednak art. 100 § 1 k.p., który stanowi, że „pracownik jest obowiązany wykonywać pracę sumiennie i starannie oraz stosować się do poleceń przełożonych".
Niejasna struktura
O możliwości posiadania więcej niż jednego przełożonego wypowiedział się Sąd Najwyższy w wyroku z 10 grudnia 2012 r. (I PK 147/12). Wynika z niego, że pracodawca musi funkcjonować i w przyjętych ramach organizacyjnych powierzać pracownikom pracę do wykonania. W ocenie sądu podleganie dwóm kierownikom jest spotykane – szczególnie tam, gdzie zadania pracodawcy są wielorakie, a podporządkowanie musi dotyczyć wszystkich działań.
Kierownictwo sprawowane przez przełożonego (pracodawcę) to nie tylko wydawanie poleceń. Z szefowaniem wiąże się też ocenianie pracowników, ich karanie i podejmowanie licznych decyzji personalno-kadrowych.