Niektórzy szefowie w takich sytuacjach żądali jednak odpracowania takiego wyjścia. Powstawał w związku z tym istotny problem – gdy takie odpracowanie prowadziło do przekroczenia normy czasu pracy, powstawały godziny nadliczbowe.
Tak wskazywała też Państwowa Inspekcja Pracy (pismo GPP-459-4560-80-1/10/PE/RP).
Zaznaczała, że jeśli przy „odpracowywaniu godzin wyjść w celach prywatnych" zostanie np. przekroczona dobowa norma czasu pracy, wystąpią godziny nadliczbowe. Z chwilą powstania tych godzin nadliczbowych pracownik nabywał prawo do opłacenia tych godzin, oprócz normalnego wynagrodzenia, stosownym dodatkiem.
Tu należy zaznaczyć – podkreślała PIP, że zgodnie z art. 80 k.p. wynagrodzenie przysługuje za pracę wykonaną, a za czas jej niewykonywania pracownik zachowuje prawo do wynagrodzenia tylko wtedy, gdy przepisy tak stanowią. Zasadą było zatem, że pracownik opuszczający w ciągu dnia miejsce pracy w celach prywatnych za okres tej „przerwy w pracy" nie nabywał prawa do wynagrodzenia. Nie było jednak przeszkód, aby zakładowe źródła prawa pracy przewidywały prawo do wynagrodzenia za czas takiej krótkiej absencji.
Postanowienia te, jako korzystniejsze dla pracowników od art. 80 k.p., były zgodne z prawem (art. 9 § 2 k.p.). Takiego charakteru nie miały jednak postanowienia wewnątrzzakładowych źródeł prawa pracy przewidujące, że praca świadczona w zakresie „odpracowania godzin wyjść w celach prywatnych" nie stanowi pracy w godzinach nadliczbowych – podkreślał urząd.