Tymczasowe aresztowanie to najsurowszy środek zapobiegawczy określony w kodeksie postępowania karnego. Nie stosuje się go jednak, gdy wystarczy inny sposób przeciwdziałania, np. dozór policji czy poręczenie majątkowe.
Zgodnie z art. 249 § 1 kodeksu postępowania karnego środki zapobiegawcze można stosować po to, aby zagwarantować prawidłowy tok postępowania, a wyjątkowo, aby zapobiec popełnieniu przez oskarżonego nowego, ciężkiego przestępstwa. Wolno ich użyć tylko wtedy, gdy zebrane dowody wskazują na duże prawdopodobieństwo, że oskarżony popełnił przestępstwo.
Sąd, stosując tymczasowe aresztowanie, oznacza jego termin na nie dłużej niż 3 miesiące. Jeżeli z racji szczególnych okoliczności sprawy nie sposób ukończyć postępowania przygotowawczego w tym terminie, to na wniosek prokuratora sąd ma prawo przedłużyć areszt na okres, który łącznie nie może przekroczyć 12 miesięcy.
Jak policzyć termin
Czas trwania tymczasowego aresztowania ma istotne znaczenie dla pracodawcy. Na podstawie art. 66 § 1 k.p. umowa o pracę wygasa z upływem 3 miesięcy nieobecności pracownika w pracy z powodu tymczasowego aresztowania, chyba że szef rozwiązał wcześniej angaż bez wypowiedzenia z winy pracownika. Określenie w postanowieniu o zastosowaniu tymczasowego aresztowania na 3 miesiące, nie oznacza automatycznie, że tyle będzie on trwał. Dla pracodawcy znaczenie ma rzeczywista nieobecność podwładnego.
Potwierdził to Sąd Najwyższy w wyroku z 2 marca 2011 r. (II PK 213/10). Wskazał, że art. 66 § 1 k.p. przewiduje wygaśnięcie umowy o pracę z upływem 3 miesięcy nieobecności pracownika w pracy z powodu tymczasowego aresztowania, a nie z upływem 3 miesięcy od zastosowania wobec niego tego środka. To istotna różnica, gdyż dosłowna treść art. 66 § 1 k.p. wymaga dla wygaśnięcia angażu, aby etatowiec był nieobecny w firmie z powodu aresztowania przez pełne 3 miesiące.