Zatrudniony w warszawskiej firmie pracownik biurowy otrzymał polecenie wyjazdu służbowego na szkolenie do Gdańska. Kurs trwa 4 godziny i odbywa się w pobliżu lotniska im. Lecha Wałęsy, a podróż samolotem zajmuje godzinę w każdą stronę. Pracownik musi jednak dojechać na Okęcie z miejsca zamieszkania, a następnie wrócić do domu po szkoleniu i dotarciu do stolicy. W sumie zajmuje mu to dodatkowe 2,5 godziny.
W tym wypadku moment, od którego będziemy liczyć podróż służbową, warunkuje prawo pracownika do diety. Jeśli szef uzna, że podróż zaczyna się w chwili opuszczenia miejsca zamieszkania, będzie trwała łącznie 8,5 godziny, a pracownik nabędzie prawo do połowy diety (tj. 15 zł). Gdy z kolei uzna, że delegację liczy się od odlotu samolotu z Okęcia do Gdańska do godziny lądowania w Warszawie po zakończonym kursie, to pracownik nie otrzyma diety. Cała podróż zamknie się bowiem w 6 godzinach.
Oba poglądy dotyczące momentu startu podróży mają swoich zwolenników i przeciwników, a spór ten dotychczas nie został rozstrzygnięty. Biorąc jednak pod uwagę brzmienie § 6 rozporządzenia o podróżach, wyjazd rozpoczyna się jednak od wyjścia z siedziby firmy lub z domu.
Za przyjęciem tej koncepcji przemawia też to, że gdyby pracownik uległ wypadkowi na trasie między domem/firmą a dworcem, zdarzenie to byłoby kwalifikowane jako wypadek zrównany z wypadkiem przy pracy, a nie jako wypadek w drodze do lub z pracy.
Konsekwentna decyzja
Decydując się na wybór konkretnego rozwiązania, należy jednak pamiętać o jego skutkach. Niejednokrotnie przesądzi to o prawie bądź braku prawa do diety. Warto pamiętać też o tym, żeby konsekwentnie trzymać się podjętej decyzji. Rozliczanie podróży służbowych raz od miejsca zamieszkania, a kiedy indziej np. z lotniska, to prosta droga do tego, aby usłyszeć zarzut dyskryminacji. Takie działanie może bowiem powodować, że w tych samych okolicznościach jeden pracownik otrzyma dietę całą lub w części, a drugi nie. To zaś narusza zasadę równego traktowania w zatrudnieniu.
Urlop od zadań
Kolejnym utrudnieniem, które poważnie komplikuje prawidłowe rozliczenie delegacji, są przypadki, gdy pracownik w jej trakcie wnioskuje o udzielenie urlopu wypoczynkowego. Gdy uzyska na to zgodę, pozostaje bowiem w miejscowości, w której realizował dotychczas zadanie służbowe powierzone mu przez szefa i być może nadal będzie je wykonywał. Z drugiej jednak strony urlop wypoczynkowy to okres, który nie może być przeznaczony na realizację obowiązków pracowniczych, służy pełnej regeneracji sił podwładnego. To z kolei przemawia za wyłączeniem dni urlopu wypoczynkowego z okresu podróży służbowej.