Można zatem stwierdzić, że w orzecznictwie sądowym konsekwentnie przyjmuje się, że zakończenie działalności gospodarczej przez osobę fizyczną nie jest likwidacją pracodawcy. Ma to istotne znaczenie praktyczne.
Oznacza bowiem, że choć przedsiębiorca, który kończy prowadzenie swojej działalności gospodarczej i faktycznie zamyka swą firmę, może z tego powodu wypowiedzieć umowę o pracę, to jednak nie powinien powoływać się na likwidację pracodawcy jako przyczynę wypowiedzenia. W konsekwencji nie może też korzystać ze związanych z tym ułatwień przewidzianych m.in. przez art. 41
1
k.p.
Przykład
Pan Adam był zatrudniony w hurtowni prowadzonej przez panią Annę. Był on pracownikiem w wieku przedemerytalnym. Wobec problemów ekonomicznych, pani Anna zdecydowała się zakończyć działalność hurtowni i wypowiedzieć umowy o pracę większości pracownikom.
Pan Adam otrzymał wypowiedzenie umowy o pracę, w którym jako przyczynę wypowiedzenia wskazano likwidację pracodawcy. Pan Adam nie zgodził się z tym i złożył pozew do sądu pracy, domagając się zasądzenia odszkodowania.
Sąd uwzględnił jego powództwo, gdyż zakończenie działalności przez przedsiębiorcę nie jest likwidacją pracodawcy. Ponadto stosunek pracy pana Adama podlegał szczególnej ochronie przed wypowiedzeniem.
Na niekorzyść zwolnionych
W razie zakończenia działalności gospodarczej przez osobę fizyczną również pracownicy nie mogą nabyć uprawnień związanych z likwidacją pracodawcy. W szczególności nie mogą uzyskać świadczenia przedemerytalnego na podstawie art. 2 ust. 1 pkt 1 ustawy z 30 kwietnia 2004 r. o świadczeniach przedemerytalnych (DzU nr 120, poz. 1252 ze zm.).
Przepis ten przewiduje, że prawo do świadczenia przedemerytalnego przysługuje osobie, która do dnia rozwiązania stosunku pracy lub stosunku służbowego trwającego co najmniej sześć miesięcy, ukończyła co najmniej 56 lat – kobieta lub 61 lat – mężczyzna i posiada okres uprawniający do emerytury, wynoszący co najmniej 20 lat dla kobiet i 25 lat dla mężczyzn.
Jednak powodem ustania zatrudnienia musi być likwidacja pracodawcy lub jego niewypłacalność.
Autor jest sędzią Sądu Okręgowego w Kielcach