To wbrew kodeksowej regulacji i wcześniejszej opinii ministerstwa z 16 listopada br. Urząd uważa teraz, że tak należy interpretować i stosować art. 180 § 3 kodeksu pracy.
W ten sposób precyzując jedynie swoje poprzednie stanowisko, całkowicie je zmienił. Departament Prawa Pracy informuje bowiem, że „art. 180 § 3 k.p. interpretowany i stosowany jest w ten sposób, że przed porodem pracownica może wnioskować o urlop macierzyński w wymiarze krótszym niż dwa tygodnie".
Dodaje ponadto, że udzielany jest on na wnioskowany przez nią okres. O czas faktycznie wykorzystanego urlopu przed porodem ma ona krótszy macierzyński po przyjściu dziecka na świat.
Brak sił do pracy
Art. 180 § 3 k.p. stanowi, że co najmniej dwa tygodnie urlopu macierzyńskiego mogą przypadać przed przewidywaną datą porodu. To furtka dla tych kobiet, które np. nie biorą zwolnień lekarskich podczas ciąży, a nie czują się już na siłach pracować do samego rozwiązania.
Korzystają z tego też te panie, u których lekarz nie widzi przeciwwskazań do wykonywania obowiązków służbowych i nie daje L4. Na własny wniosek składany u pracodawcy występują więc o część urlopu macierzyńskiego przypadającą przed porodem.