k.p. wskazuje, że podróż służbowa wykonywana jest na polecenie szefa. Z kolei w myśl art. 100 § 1 k.p. podwładny musi wykonywać pracę sumiennie i starannie oraz stosować się do poleceń przełożonych, które dotyczą pracy, jeżeli nie są one sprzeczne z prawem lub umową o pracę. A contrario – nie ma obowiązku wykonania polecenia służbowego tylko o tyle, o ile nie dotyczy to pracy, jest sprzeczne z rodzajem umówionej pracy lub z prawem.
Żaden przepis nie nakazuje pracodawcy, aby ten wydając zatrudnionemu polecenie udania się w podróż służbową, uwzględniał jego osobiste plany. Jeżeli więc strony nie dojdą tu do porozumienia, odmawiający wyjazdu w delegację naraża się na zarzut naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych, ze zwolnieniem dyscyplinarnym włącznie.
Nie ma także regulacji, która wprost zobowiązywałaby szefa do zwrotu kosztów poniesionych przez pracownika na organizację czasu wolnego, który musiał następnie spędzić na wyjeździe służbowym. Nie są to bowiem wydatki związane z taką podróżą w rozumieniu art. 77
5
k.p. ani aktów wykonawczych.
Dlatego ten, kto domaga się od pracodawcy naprawienia szkody polegającej np. na poniesieniu nieuzasadnionych wydatków, może to uczynić na zasadach ogólnych, posługując się kodeksem cywilnym. Należy wtedy udowodnić winę pracodawcy, szkodę i jej wysokość oraz związek przyczynowy między jego zawinionym zachowaniem a szkodą.