Jeszcze inne zasady obowiązują w stosunku do doradców i asystentów. Analogicznie jak pracownicy gabinetów politycznych ministrów są oni zatrudniani w urzędzie gminy, starostwie powiatowym lub urzędzie marszałkowskim na okres sprawowania funkcji przez wójta (burmistrza, prezydenta miasta), starostę lub marszałka. Zatem konkurencyjność dotyczy tylko grupy stanowisk urzędniczych.
Konserwator za biurko
Problemem szeroko poruszanym w środowiskach samorządowych jest to, czy w ramach awansu zawodowego można przenieść na stanowisko urzędnicze lub urzędnicze kierownicze pracownika pomocniczego lub obsługi, ewentualnie doradcę lub asystenta.
Wątpliwości te pojawiają się na tle brzmienia art. 12 ust. 1 ustawy o pracownikach samorządowych.
Przepis ten określa definicję wolnego stanowiska urzędniczego. Jest nim „stanowisko, na które, zgodnie z przepisami ustawy albo w drodze porozumienia, nie został przeniesiony pracownik samorządowy danej jednostki lub na które nie został przeniesiony inny pracownik samorządowy zatrudniony na stanowisku urzędniczym, w tym kierowniczym stanowisku urzędniczym, posiadający kwalifikacje wymagane na danym stanowisku lub nie został przeprowadzony na to stanowisko nabór albo na którym mimo przeprowadzonego naboru nie został zatrudniony pracownik”.
Ustawodawca, pisząc, że na wolne stanowisko może zostać przeniesiony pracownik samorządowy danej jednostki (bez wskazywania, że chodzi o urzędników), nie wykluczył zatem żadnej grupy osób zatrudnionych w tej jednostce na podstawie umowy o pracę. Mimo to należy uznać, że nie jest możliwy taki wewnętrzny awans ze stanowiska pomocniczego czy obsługi.
Musi być konkurencja
Takie rozszerzone rozumienie awansu zawodowego prowadziłoby do niezrozumiałego zróżnicowania sytuacji pracownika „nieurzędnika” zatrudnionego w danej jednostce i poza nią. Ten pierwszy mógłby objąć stanowisko urzędnicze w swojej jednostce, a drugi musiałby być urzędnikiem, żeby mieć taką szansę.